Uciekaj dziewczyno, szybko!

Są rożne profity z biegania – ładna sylwetka, uśmiechnięta buzia, pozytywna energia i… Umiejętność szybkiej ucieczki przed napaścią i gwałtem.

Wakacje, jezioro, namiot. Cztery dziewczyny 18-16 lat wyjeżdżają odpocząć. Słońce, plaża, opalanie się na pomoście. Wieczorem ogniska, gitara, śpiewy. Nowe znajomości, wakacyjny luz.

– Może pójdziemy się przejść na pomost? Tam jest ciszej, spokojniej, mniej ludzi – proponuje dość przystojny, dobrze zbudowany brunet.

– W sumie, dlaczego nie? – decyduje dziewczyna zostawiając koleżanki przy ognisku – Jakby coś, to jestem na pomoście – rzuca im na odchodne.

Parę metrów dalej, na tyle daleko, by z ogniska i z pomostu nikt niczego nie zauważył chłopak odciąga dziewczynę w stronę lasu. Próbuje ją pocałować. Onieśmielona nagłą próbą zbliżenia dziewczyna odmawia, odsuwa się o krok. Chłopak jednak jest silniejszy i napotykając na opór, chwyta dziewczynę za nadgarstek i przypiera do pobliskiego drzewa.

– Przecież taka byłaś chętna przed chwilą – mówi – po co się tak ubrałaś? Zawsze zgrywacie takie niedostępne, ale ja dobrze wiem o co wam chodzi – szepcze przyciskając dziewczynę coraz mocniej jedną ręką, a drugą próbując rozpiąć rozporek w spodniach. Nagle lekko zwalnia uścisk, nie mogąc sobie poradzić z paskiem u spodni. „Teraz albo nigdy” myśli dziewczyna, odpycha go i ucieka korzystając z momentu nieuwagi. Biegnie. Najszybciej jak potrafi. Jest w formie, lata treningów nie poszły na marne. Mimo, że potyka się o leśne konary jest dużo szybsza i zwinniejsza niż lekko już podchmielony chłopak. Dobiega do ogniska, zwalnia krok. Siada obok przyjaciółek, ale trochę z tylu, bardziej w cieniu i próbuje się uspokoić. Po chwili cicho prosi je, by zostawiły rozśpiewane towarzystwo i wróciły do namiotu. Tam opowiada co się stało. Wsparcie dziewczyn i możliwość „wygadania się” pomagają, choć wydarzenia tej nocy będą do niej wracać jeszcze nie raz.

I tak sobie myślę, po raz kolejny i kolejny, „co by było gdyby”… Gdybym nie była taka silna, zwinna i szybka. Gdyby lata trenowania i chwiejna, bo chwiejna ale jednak pewność siebie nie wykształciły we mnie umiejętności automatycznego reagowania. Gdyby nie ten ułamek sekundy zawahania, odpuszczenie uścisku, łut szczęścia… nie byłabym dziś tą samą dziewczyną.

Zastanawiacie się, dlaczego o tym piszę? Bo od wczoraj na swoim Facebooku widzę kolegów w spódnicach i sukienkach deklarujących swoje poparcie dla akcji #StopGwałtom i te zdjęcia wraz z jakże często przeze mnie słyszanym w młodości zdaniem, że kobieta zakładając spódnicę zaprasza do gwałtu, przypomniały mi tę i kilka innych historii.

Możecie bagatelizować i śmiać się z tej akcji – „zżynają z Zachodu”, „to było modne dwa tygodnie temu”, „próba zrobienia szumu wokół siebie”. Takie głosy i komentarze słyszałam i czytałam w kontekście postów Krzyśka, Pawła, Michała, Sebastiana, Arvinda, czy Artura. A ja jestem im niewyobrażalnie wdzięczna. Cieszę się, że wokół mnie są faceci, którzy – taką mam nadzieję – nie przeszli by obojętnie widząc sytuację budzącą niepokój. Słysząc głos dziewczyny proszący o pomoc. Czy nawet słysząc chamskie teksty w kierunku jakiejś dziewczyny.

Nie wyobrażacie sobie nawet panowie jakie to uczucie słyszeć niewybredne i dwuznaczne teksty pod swoim adresem. Najbardziej chore w tym wszystkim jest to, że to dziewczyna czuje się wtedy winna. Panowie zazwyczaj nie mają sobie nic do zarzucenia. To przecież ONA prowokuje, bo w środku lata pozwoliła sobie założyć krótką spódnicę.

Ja nie wyobrażam sobie, jak można przeżyć gwałt, a na dodatek zajść w ciążę w jego konsekwencji i urodzić dziecko. Koniecznie przeczytajcie tę rozmowę, którą przeprowadziła Agnieszka Kaluga. To niewyobrażalne, że wciąż żyjemy w świecie, gdzie łatwiej jest umyć ręce, wpędzić ofiarę w kompleksy i życiową traumę niż postawić się oprawcy.

Gest chłopaków i wielu innych mężczyzn daje nadzieję. Pytanie, ile jeszcze takich akcji potrzeba, byśmy nie musiały bać się wychodzić wieczorem pobiegać. By mieć odwagę zareagować w autobusie kiedy grupka dresów „komplementuje” ładną dziewczynę niewybrednymi tekstami. By nasze córki nigdy nie musiały czuć się winne, wychodząc w letni dzień w zwiewnej sukience na spotkanie z przyjaciółmi…

Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.