To nie jest (biegowe) podsumowanie roku

To nie będzie biegowe podsumowanie roku 2014… No dobra, będzie ale trochę inne niż moglibyście się spodziewać. Będzie bardziej osobiście i tylko „trochę” biegowo. Ponieważ sam jestem dopiero na początku „kariery biegacza” a startów za sobą mam jeszcze mało to patrzę na ten mijający rok bardziej z perspektywy zmian jakich bieganie mi dostarczyło niż lepszych czy gorszych czasów.

run

Biegam raptem od kwietnia, a więc niedługo. Przez te 9 miesięcy pobiegłem w kilku zaledwie oficjalnych biegach. Były to miedzy innymi:

Runbertów

Ten bieg zapamiętam bardzo dobrze i na długo. Głównie dlatego, że był to pierwszy oficjalny start, który był nagrodą za postępy w programie Biegaj na zdrowie. Moja pierwsza piątka. Piątka, której nie przebiegłem. To znaczy ukończyłem ale miałem momenty, w których musiałem mocno zwalniać. Popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy. Począwszy od zbyt szybkiego jak na moje możliwości startu po kompletne nie uwzględnienie warunków pogodowych (a biegliśmy w niezłym upale). Dziś ten bieg uznałbym za niezbyt udany, ale wtedy cieszyłem się z samego ukończenia i całkiem (mimo wszystko) dobrego czasu.

Business Run

Start w Warszawskim Business Run też zapamiętam na długo bo to pierwszy bieg ze znajomymi, drużynowy, sztafeta. Poza tym to jeden z pierwszych startów poza tym co oficjalnie było zaplanowane w programie PZU (ale za pozwoleniem Trenera). Dużo pozytywnej energii, masa znajomych spotkanych już w dniu zawodów tuż przed zawodami no i piękny, charytatywny cel, który nadaje temu biegowi zupełnie inny wymiar! Piękne przeżycie. Polecam każdemu!

I po biegu :) #run #warszawa #moc

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Paweł Lipiec (@plipiec)

Bieg Powstania, Niepodległości i Biegnij Warszawo

Te trzy biegi maja dla mnie jeden wspólny mianownik. Nie biegłem ich sam. Co prawda Bieg Niepodległości przebyłem praktycznie solo, ale startowaliśmy większą grupą i to wsparcie było czuć. Natomiast Biegnij Warszawo pomógł mi ukończyć w fajnym czasie Robert, który biegł ze mną przez jakieś 7-8 km co najmniej. Dzięki temu nawet kiedy już czułem, że opadam z sił to Robert zwalniał ze mną i tak mnie ładnie dociągnął prawie do mety. Dopiero na ostatnim kilometrze każdy ruszył na indywidualny finish. Jestem przekonany, że gdyby nie on ten bieg byłby dla mnie dużo trudniejszy.

Na Bieg Niepodległości udało mi się umówić z Marcinem z BiecDalej i pierwsze pięć kilometrów biegliśmy razem. Marcin prowadził kilka osób na określone czasy, niestety jedna z osób nie wytrzymała i musiał zwolnić. Ja na półmetku szybko przekalkulowałem czasy i zauważyłem, że dalej muszę już cisnąć samodzielnie. Jednak to, że Marcin pilnował tempa na pierwszych kilometrach, nie dał nam zbyt szybko wystartować i rozkręcał nas z kilometra na kilometr podziałało. Pamiętam, że zdecydowaną większość uczestników biegu za półmetkiem to ja wyprzedzałem a tylko nieliczni wyprzedzali mnie. To dało mi dużo psychicznej siły na dobry finish.

Tak było. Wczoraj tuż przed startem w Biegu Powstania Warszawskiego.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Paweł Lipiec (@plipiec)

Coś się zmieniło

Patrzę na swoje plany treningowe i widzę dużą zmianę. Ta prosta tabelka w excelu na pierwszy rzut oka pokazuje tylko kiedy i jaki trening powinienem wykonać oraz na ile się wywiązałem z realizacji planów. Tyle widzi w niej każdy. Dla mnie ta prosta tabela to historia mojego zaprzyjaźniania się z bieganiem. Zaczynaliśmy od krótkich treningów. nie trwały one dłużej niż kilkanaście minut i było tam więcej chodzenia czy marszu niż biegania. Dziś samo bieganie trwa dłużej niż ówczesne treningi a dochodzi jeszcze spora dawka ćwiczeń ogólnorozwojowych, rozgrzewki, cool-downy etc.

Ten progres to nie tylko zmiana wydolności organizmu, siły mięśni czy wytrzymałości. To przede wszystkim gigantyczna zmiana na dwóch innych – niefizycznych – płaszczyznach: odżywianie i psychika.

Zmiana dotycząca jedzenia była znacząca z kilku powodów. Patrząc na to perspektywy czasu zamiast się odżywiać, ja się obżerałem. Jadłem najczęściej dwa razy dziennie, sporo posiłków zastępowałem kawą lub czymś słodkim (swego czasu nawet baton + energetyk potrafiły być posiłkiem). Zamiast zapychać całodniowy głód wieczorem, tuż przed snem, zacząłem jeść regularniej, w mniejszych porcjach i zdecydowanie co innego niż dotychczas. Zbilansowane jedzenie 5 razy dziennie w małych dawkach, dużo wody, mało napojów gazowanych – dla mnie to był kompletna rewolucja!

Zauważyłem również, że po tych kilku miesiącach zmieniło mi się nastawienie i podejście do wielu rzeczy. Kiedyś nie miałbym czasu na napisanie tego tekstu, bo przecież cały dzień byłem w pracy, później pojechałem po zakupy, załatwić kilka spraw, wieczorem trzeba zająć się dzieckiem, wyprowadzić psa, czasem jeszcze wyskoczyć na trening… A dziś? Dziś usiadłem w tzw. międzyczasie i napisałem. Zamiast szukać wymówek, szukam rozwiązań. Dzięki temu okazało się, że nagle trenując mam dużo więcej czasu na inne aktywności niż wcześniej. Mimo wyjętych ok 2 godzin dziennie na trening mam czas na więcej aktywności, niż kiedy nie biegałem. To niesamowite jak doba potrafiła się rozciągnąć. O tym, że lepiej się wysypiam i pracuję wydajniej nawet nie wspominam.

Największą korzyścią z udziału w programie PZU Biegaj na zdrowie jest ta gigantyczna zmiana w głowie. To mnie cieszy bardziej niż fakt, że wreszcie przebiegam nie tylko kilometr czy pięć ale i dziesięć czy piętnaście bez większego problemu.

Jak bym podsumował ten rok w kilku słowach? O tak: bieganie zryło mi banię!

biegasie

No votes yet.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Anna Domzal

    Podoba mi się! Zmotywuje mnie do biegania!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Trzymam kciuki!

      No votes yet.
      Please wait...