Teraz jest idealny moment aby zacząć biegać!

Zaczynałem biegać wiosną. To był początek kwietnia 2014 r. Idealna pora, jak mi się wtedy wydawało, zima minęła, zaczęło się robić cieplej, nie trzeba marznąć… Wtedy bieganie zimą było dla mnie jednym z wielu lęków, które towarzyszyły mojej biegowej przygodzie. Wiedziałem, że przed maratonem przyjdzie mi jednak trenować zimą. I co wtedy?

Pytanie, które często się powtarza: kiedy zacząć biegać, lub jego odmiany takie jak: czy teraz jest dobry moment aby zacząć biegać? Może jednak poczekać aż będzie cieplej / chłodniej / nie będzie wiało / przestanie padać…

Ostatnio usłyszałem je po raz kolejny i dotarło do mnie, że nie ma idealnego momentu aby zacząć biegać. Lub też — jak wolę myśleć — każdego dnia jest idealny moment aby wyjść na pierwszy trening. Nie ma ani lepszej ani gorszej pory roku czy pogody. To czy wolisz biegać zimą czy latem odkryjesz tak naprawdę dopiero po pierwszym pełnym roku biegania.

Ja bałem się zimy, bo bieganie w mrozie (a byłem wyjątkowo ciepłolubny), uważałem za jakieś nieporozumienie, Dziś wolę biegać zimą, a nie cierpię treningów latem. Zimą jest jednak przyjemniej. Szybka rozgrzewka i już nie czuć chłodu, a raczej czuć ale taki przyjemny chłodek. Jednocześnie zimne powietrze chłodzi mięśnie, powoduje, że organizm nie grzeje się tak mocno, nie ma potrzeby tak intensywnego uzupełniania płynów… Ogólnie – same zalety.

Nie ma złej pogody do biegania!

A tam! Takie „mądrości” z obrazków motywacyjnych jakich w sieci znajdziecie dużo, można sobie w buty wsadzić (albo w d… owolne inne miejsce). Czasem jednak jest zła pogoda. Ja przekonałem się o tym na własnej skórze w zeszłym roku. Wyszedłem na trening, na którym miałem zrobić ok 15 kilometrów, a trening skończyłem po ok. 7 km. Okazało się, że bieg w mrozie, po zamarźniętej kostce bauma (niech będzie przeklęta), pod górę i zacinający śnieg (wiało całkiem godnie) jest mało efektywne, bo sprowadza się do mielenia nogami w miejscu. To był bodaj pierwszy trening, z którego wróciłem tramwajem. Od tej pory stoję na stanowisku, że jednak w przyrodzie występuje coś takiego jak zła pogoda do biegania. Tak samo jak w upalne letnie dni lepiej nie wybierać się na trening w samo południe, tak i zimą skrajnie niekorzystne warunki powinny być sygnałem do poszuknia siłowni czy basenu.

Poza tak skrajnymi sytuacjami, tak naprawdę nie ma znaczenia czy chcesz zacząć w letnie upały, w jesienną słotę czy w zimowe mrozy. Każda pogoda ma swoje zalety i wady. Jeśli będziesz szukać wymówek to zawsze jakieś się znajdą. Jeśli chcesz zacząć to wyjdziesz na pierwszy trening pomimo pogody.

run_girl

Ale mi się nie chce…

Rusz dupę! Mnie też się nie chce. Serio, mimo że większość z Was ma problem aby w to uwierzyć. Mnie też się nie chce. Za każdym razem serdecznie mi się nie chce, ale jednak idę (pisałem o tym: w tekście o motywacji). Najtrudniejsze jest wyjście za próg. Później już jest łatwiej. Jeśli bieganie na początku jest zbyt męczące można zacząć od marszobiegów. Znajdź sobie kogoś kto zacznie biegać z Tobą – łatwiej będzie się razem zmobilizować.

Zerknąłem w swój dzienniczek biegowy i mój pierwszy trening wyglądał tak:

Rozgrzewka 5 minut marszu +7-10 serii (1 minuta marszu + 1 minuta biegu) + schłodzenie 3 minuty marszu – czyli w sumie (5 + 14-20 + 3) min.

I tak 3 razy w tygodniu a w weekend marsz – najpierw godzinny a w kolejnych tygodniach sukcesywnie wydłużany. Jak widać nie od razu biegałem półmaratony czy maratony. A jeśli chcesz aby ktoś profesjonalnie przygotował Ci plan treningowy, dopasowany do Twoich możliwości to polecam Grzegorza, który prowadzi mnie od samego początku. Podpowie jak zacząć, ile biegać, jak biegać, zaplanuje, podpowie i doradzi. A co najważniejsze dopasuje Wam plan treningowy do Waszych potrzeb i planu dnia.


PS Agata zaczęła biegać w styczniu (środek zimy, jakby nie było) i nie tylko dała radę, ale bardzo sobie ten zimowy początek chwali, więc proszę się nie ociągać tylko brać przykład. I biegać!

Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.