Najłatwiejszy sposób na pokonanie lenia!

Wróciłem dziś z pracy kompletnie wymęczony i po wejściu do domu zupełnie nie miałem energii, żeby iść na trening. Już w drodze do domu czułem, że trudno będzie się zmobilizować, żeby jednak wyjść na to bieganie. Bolało mnie to tym bardziej, że akurat dziś wypadł najważniejszy trening w tym tygodniu. Zupełnie niechcący znalazłem sposób na brak motywacji.

Po wejściu do domu nawet na chwilę nie usiadłem tylko od razu po wejściu przebrałem się w biegowy „mundurek”. Pomyślałem, że jedynym ratunkiem może być wyjście na trening od razu, z marszu. Jeśli siądę choćby na moment, żeby odpocząć to już się nie zmobilizuję do wyjścia. Odechce mi się kompetnie.

Przebrałem się i… usiadłem. Jak mi się nie chciało to nawet trudno opisać! Miałem taki dzień lenia — no może nie cały dzień, bo dziś dzień był akurat mega pracowity, ale właśnie dlatego, miałem ochotę poleniuchować wieczorem. A jak już usiadłem poczułem — jak to mawiał mój Tata „klasyczną ołowicę”. Tak, poczułem się jakbym miał na nogach tonę ołowiu.

Na całe szczęście Agata mnie pogoniła:
— No idź już!
— Nie chce mi się…
— Idź! Nie mogłeś biegać, to jęczałeś, że chcesz biegać. Teraz możesz to marudzisz, że nie idziesz!
— Dooobra! Już…

No i zwlokłem się. Buff, czołówka, buty… Wyszedłem. Z założeniem, że najwyżej skrócę trochę rozgrzewkę, zrobię szybko te interwały i krótkie (serio krótkie!) schłodzenie i wracam do domu. Bo przecież na pewno nie będę miał dziś siły zrobić tego treningu porządnie.

I w sumie to jest jedyne lekarstwo na dzień lenia: wyjść za próg, czyli zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok. A trening? Trening wszedł jak nigdy! Nawet interwały udało się zrobić narastająco (każdy kolejny szybciej).

Także jeśli też macie czasem dzień lenia i nie chce Wam się nic, to polecam przebrać się, założyć buty do biegania i wyjść za próg. Tam leń nagle znika.

Rating: 5.0. From 4 votes.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Joanna Krzak

    oj tak, z leniem to trzeba szybko się rozprawiać, bez namysłu, buch buch i okazuję się, że jednak już po treningu :D

    No votes yet.
    Please wait...
    • Dokładnie! A teraz siedzę i płaczę nad stanem nóg moich (po tym treningu) :D

      No votes yet.
      Please wait...
  • Michał

    Ja ten moment mam czasami w aucie, wracam do domu, wisę na kierownicy i jedyna myśl to k*wa dzisiaj dzień biegowy…
    Zawsze jednak powtarzam, że najtrudniejsze to jest wyjść, później to już z górki ;)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Mnie dopada po przekroczeniu progu. Widok kanapy robi swoje ;)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Hubus

    Hehe, znam ten stan. Byle nie siadać, byle nie zająć się czymś innym. A potem nagle rakieta :-)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Prawda. Trening wyszedł baaaardzo dobrze. Jak zawsze kiedy nie chce się wyjść :D

      No votes yet.
      Please wait...
  • Andrzej Połoński

    Dziwne jest z tym waszym leniem.. Nie wiedziałem że można mieć z tym taki problem :O Ja mam dokładnie odwrotnie i też szukam sposobu jak to zmienić..

    No votes yet.
    Please wait...
    • Nie życzę Ci, ale jak chcesz koniecznie ze względów poznawczych to spróbowałbym się jakoś przemęczyć. Ja już się nauczyłem, że mój leń aktywuje się (takiego mam aktywnego lenia) jak zaczynam przekraczać granicę przemęczenia.

      No votes yet.
      Please wait...
  • Ja biegam z psem. Najlepszy motywator. I tak i tak muszę z nim wyjsć, on nie uznaje żadnych wymówek :) Polecam

    No votes yet.
    Please wait...
    • To ja zazdroszczę. Nasz sunia musi każde źdźbło trawy obwąchać, więc co kilka metrów trzeba się jednak zatrzymać :(

      No votes yet.
      Please wait...
      • Mój też ma taką tendencje :) Daje mu na początku trochę swobody na załatwienie swoich potrzeb. Ja w tym czasie się rozgrzewam. Później biegniemy już równo.

        No votes yet.
        Please wait...
  • Czasem tak se siędnę i zapuszczę korzeń w kuchni przed wyjściem na rower (nie jeżdżę sportowo, tylko np. jadę po przysłowiowe bułki). Tona ołowiu. Starość. ;)

    No votes yet.
    Please wait...
  • Emas

    Ile ja bym dał za wypracowanie systematyczności treningów… takie dni jak ten opisany powyżej (do momentu wyjścia) zdarzają się u mnie stanowczo za często.

    No votes yet.
    Please wait...