Siła jest kobietą

Usłyszałam ostatnio o sobie, że jestem przykładem wytrwałości. Choć mnie to trochę zaskoczyło, to po przemyśleniu przyznaję, że jest w tym trochę racji. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tym, co daje mi siłę. A na końcu mam dla Was konkurs z super nagrodami.

Powoli zbliżam się do rocznicy. Dnia w którym powiedziałam dość rozlazłości, lenistwu i wmawianiu sobie, że siebie akceptuję i dobrze mi ze sobą. Ten rok to była totalna rewolucja. Nie było łatwo, wciąż nie jest, ale efekty wynagrodziły mi to po stokroć.

Najtrudniej było podjąć decyzję i zacząć. Ileż ja robiłam podejść rok wcześniej, ile wymówek zawracało mnie z powrotem na kanapę. No bo przecież jest dziecko, dom, mąż… Same poważne rzeczy, to przecież nie wymówki, to obowiązki, prawda?

Zapytałam ostatnio na Facebooku, co to znaczy #siłakobiet. Polecam Wam prześledzenie tej dyskusji, bo jest bardzo inspirująca:

Dziewczyny, przygotowuję tekst na bloga i potrzebuję Waszego wsparcia. Zbieram argumenty na temat tego, na czym polega i kiedy przede wszystkim objawia się "Siła kobiet"?

Posted by Agata Lipiec on Sunday, November 29, 2015

Mi najbardziej dała do myślenia pierwsza odpowiedź: „Kiedy potrafią powiedzieć „nie”. Cała reszta to pochodna tego.„. To NIE rozumiem jako prawo do własnej racji. Siła we mnie zaczęła rodzic się, kiedy to NIE powiedziałam przede wszystkim sobie – NIE chcę tak wyglądać, NIE czuję się ze sobą dobrze. To był impuls do zmian. Do czego to NIE doprowadziło? Do prawdziwej rewolucji.

Najpierw nabierałam wiary w to, że jestem w stanie zmienić swój wygląd na lepszy. Lepszy wygląd znacząco wpłynął na samoocenę i pewność siebie. To z kolei mocno przełożyło się na relacje – zarówno te w związku, jak i w pracy. Nabrałam rozpędu i wiary, że jeśli jestem w stanie wstać o 5 rano i iść biegać, lub pojechać na trening na basenie, to nie ma takiego projektu, którego nie dałabym rady zrobić. Jeśli jestem w stanie rozciągnąć dobę do granic możliwości i pogodzić dom, pracę, treningi swoje i Pawła, to nie ma takich rzeczy, którym nie podołam. W końcu, jeśli jestem w stanie dać sobie prawo do bycia zmęczoną czy zagubioną, to uczę się poprosić o pomoc – tak, to jedna z trudniejszych umiejętności. Lecz nagle okazuje się, że rzeczy robione wspólnie wychodzą lepiej – czy w domu, czy w pracy. Umiejętność delegowania zadań to jedna z ważniejszych umiejętności jaką zyskałam w tym roku, choć wciąż ją doskonalę.

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Ta siła rodzi się z każdym przebytym kilometrem na treningu, z każdym pokonaniem swojego strachu na starcie ważnych zawodów, z każdym przezwyciężonym zwątpieniem.

Bo zazwyczaj po fakcie okazuje się, że „strach ma wielkie oczy”. Nigdy nie zapomnę emocji jakie towarzyszyły mi przed startem w Bydgoszcz Triathlon, kiedy po niespełna półrocznych treningach porwałam się na dystans 1/8 Iron Mana. Nie wierzyłam, że jestem w stanie pokonać ten dystans. Przed wejściem do wody kilkukrotnie chciałam uciec ze startu – 400 m pływania, ponad 20 km na rowerze i 5 km biegu – w tamtym momencie nie wyobrażałam sobie jak dotrę do mety. Zaczęłam płynąć i czułam, że kompletnie mi to nie idzie (moje kochane pływanie, dyscyplina spośród tych trzech, w której czułam się najmocniejsza, a tu co?). I nagle, w połowie dystansu „zatrybiło”. I will what I want! zabrzmiało mi w głowie. Przecież tego chciałam, to dlaczego w najważniejszym momencie miałabym się poddać? Nie tu, nie teraz, NIE! Never give up – to hasło z silikonowej opaski, którą miałam na ręce przywróciło mi wiarę w to, że DAM RADĘ. Przecież jedyną osobą z jaką się ścigam w tym starcie jestem ja sama! Od tego momentu zaczęła się moja walka. Każdy kolejny metr, kilometr, etap dawał mi siłę. Zaskakiwałam samą siebie na każdym kroku do tego stopnia, że wpadając na metę byłam zdziwiona, że to koniec, że to już, że przecież dałabym radę jeszcze drugie tyle! Ja, która półtorej godziny wcześniej z przerażeniem w oczach wchodziłam do wody.

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Mam wrażenie, że podobnie my, kobiety, mamy w życiu. Kiedy znajdziemy się w trudnej sytuacji panikujemy przez pierwszą chwilę, a potem przestajemy narzekać i zaczynamy działać. Jeśli sytuacja dotyczy naszej rodziny, dzieci, to budzi się w nas lwica gotowa do walki z każdym, kimkolwiek by był. I bez względu na to, jak niewyobrażalnie wielkie jest to niebezpieczeństwo, potrafimy zacisnąć zęby i góry przenosić. To jest wg mnie kwintesencja siły kobiet! Niezłomność, wytrwałość i konsekwencja.

Myśląc o sile kobiet przyszło mi do głowy jeszcze jedno skojarzenie. Pamiętacie kampanię always „Like a girl”? Jest w niej tak wiele prawdy. Pamiętam jak na początku roku koledzy z pracy z przymrużeniem oka odbierali moją przygodę z bieganiem. Wiosną, po pierwszych dwóch startach bagatelizowanie przerodziło się w lekkie przytyki i demonstrację „lepszości”. Taki na przykład dialog:

Ja: – Co się tak rozciągasz?
Kolega: – A biegałem rano.
Ja: – Ja też.
Kolega: – Ale ja 10 km.
Ja: – Ja też :)
Kolega: – Ale ja tempem 5:30!

Nie dopowiedziałam już nic. Miesiąc później wróciłam z pucharem za 1. miejsce w kategorii k30 z triathlonu w Płocku. To skutecznie zakończyło wszelkie tego typu dyskusje.

Tego właśnie Wam życzę – tej wytrwałości w codziennych zmaganiach, nie przejmowania się głosami innych i robienia tego, co czujecie, że jest dla Was dobre. Bo w tym tkwi właśnie #SiłaKobiet

.

Konkurs

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Konkurs organizujemy wraz z markami Morini i Under Armour, które zaprosiły nas do projektu #SiłaKobiet. Ma on pokazać, jak poprzez sport jesteśmy w stanie przekraczać własne granice, pokonywać bariery i pomagać słabszym. Dlatego obok idei jest cel – pomoc 7-letniej Hani. Hania, tak jak ja i moja córka, jest wesołą, aktywną dziewczynką. Uwielbia ćwiczyć, jeździć konno i bawić się z psem, jednak robi to wszystko w ramach aktywnej rehabilitacji, bo Hania urodziła się z zespołem Downa. Takie ćwiczenia to dla niej najlepsza nauka i rozwój, która w przyszłości zaprocentuje samodzielnością. To właśnie dla Hani zbieramy środki na rehabilitację. Do końca stycznia ze sprzedaży każdej z toreb Morini, jej producent przekaże połowę dochodu na rehabilitację Hani, która jest podopieczną Fundacji Spartanie dzieciom.

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie? Pokażcie, lub napiszcie co Wam daje siłę? (wszelkie formy kreatywnego podejścia do tematu są mile widziane). Zgłoszenia opiszcie #siłakobiet i #Iwill #wybieganepl. Zgłoszenia mogą być publikowane na Instagramie, Facebooku lub w komentarzach pod tym wpisem. Jeśli będziecie je publikować w dwóch pierwszych serwisach, to w komentarzu na dole wklejcie link do postu, abym wiedziała, że to na pewno zgłoszenie konkursowe.

Nagrody i wyniki

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

I miejsce – torba-kopertówka Morini – trafia do W. za piękną historię o Mamie, z którą się w pełni zgadzam.
II miejsce – voucher o wartości 300 zł na zakupy w sklepie Under Armour. – otrzymuje Radomska, która trafia na to miejsce tylko ze względu na nagrodę, którą wskazała, bo dla mnie jest niekwestionowaną zwyciężczynią tego konkursu.
Miejsca III-VIII – voucher o wartości 200 zł na dowolny zakup skórzanych produktów Morini otrzymują:

  • Bernadetta Parusińska-Ulewicz
  • Ola DronKa (która opublikowała zgłoszenie na naszym Facebooku)
  • Joanna Krzak
  • emka
  • Marta Klimek
  • @janikjoanna (za zajęcie na Intagramie)

Konkurs rozpoczyna się w momencie opublikowania tego wpisu, a kończy dokładnie za tydzień – 10 grudnia o 23:59. Biorąc pod uwagę, że zbliżają się święta, to Panowie również mogą brać udział w konkursie, choć wersja zadania konkursowego dla nich to: „Co daje siłę kobietom?”. Wyniki konkursu ogłosimy do 13 grudnia. Powodzenia!

Regulamin konkursu

No votes yet.
Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.

  • Imienniczko moja, ogromne brawa za ten rok! I szacun za ten BT po pół roku od rozpoczęcia aktywnej drogi. Oby tak dalej i mam nadzieję, że tym razem w lipcu (:D) w Bydgoszczy poznam Cię + bez ceregieli mnie wyprzedzisz na 1/4. :D

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dzięki :) Koniecznie musimy się umówić na jakieś dobre jedzenie przed :) A co do wyprzedzania, to wątpię, to znów będzie start na dotarcie do mety :D (i tak będzie życiówka)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Małgorzata Badowska

    Chodzę już bardzo długo regularnie na fitness, zawsze jak gdzieś wychodzi to w rozmowie ze znajomymi, to któraś z koleżanek mówi „że też by chciała, ale nie ma czasu”. Mówię, że to tylko 3 godziny tygodniowo, że to wcale nie jest bardzo zajmujące. I wtedy słyszę „no tak, ale Ty nie masz dzieci!”. No cóż, nie mam dzieci, ale mam koleżanki z fitnessu, które mają nawet po trójkę dzieci i nie robią z tego żadnych wymówek. Pracują, gotują, uprawiają sport, spotykają się ze znajomymi, wyjeżdżają na weekend, chodzą z dziećmi na basen, rolki. Widzę, że są odprężone i zadowolone z siebie. Zawsze uśmiechnięte, bez widocznego zmęczenia życiem. Opowiadają jak to więcej siły mają na rodzinę odkąd regularnie uprawiają sport i o dziwo uważają, że mają więcej czasu! Jak to możliwe?! Bo czas to bardzo subiektywne odczucie. Te koleżanki, które „nie mają czasu”, często od nich usłyszę co ostatnio oglądały w telewizji, jakie programy, jakie filmy, jakie seriale i wtedy się pytam „kiedy Ty znajdujesz na to czas?” Wszystko zależy co z tym czasem robisz. Czas to często wymówka, bo widzę że w ich głowach jest inna bariera. Jak już uda mi się namówić, którąś z koleżanek to zawsze chcą, żeby iść z nimi, trzymają się bliziutko, są lekko zagubione i wystraszone. Ja też taka byłam na początku. Brak ruchu, brak świadomości swojego ciała często odbiera pewność siebie. Często też steruje nami strach, przed czymś nowym, przed zmianami. Dużo w naszych głowach niepokoju i obaw, że nie dam rady, że wszyscy patrzą, że wyglądam śmiesznie w tym dresiku, a ta jest młoda i szczupła, tyłek mi się trzęsie jak galareta i inne bla bla. Mam 33 lata i ogromną satysfakcję odczuwam jak młodsze i szczuplejsze dziewczyny, nie dają rady zrobić tych ćwiczeń, które ja wykonuje bez problemu i nie są wstanie wytrzymać takiego tempa, które dla mnie jest czymś naturalnym. To jest ta kolejna wspaniała rzecz, którą daje sport, czyli jesteś z siebie dumna :)

    No votes yet.
    Please wait...
  • Gosia

    Chodzę już bardzo długo regularnie na fitness, zawsze jak gdzieś wychodzi to w rozmowie ze znajomymi, to któraś z koleżanek mówi „że też by chciała, ale nie ma czasu”. Mówię, że to tylko 3 godziny tygodniowo, że to wcale nie jest bardzo zajmujące. I wtedy słyszę „no tak, ale Ty nie masz dzieci!”. No cóż, nie mam dzieci, ale mam koleżanki z fitnessu, które mają nawet po trójkę dzieci i nie robią z tego żadnych wymówek. Pracują, gotują, uprawiają sport, spotykają się ze znajomymi, wyjeżdżają na weekend, chodzą z dziećmi na basen, rolki. Widzę, że są odprężone i zadowolone z siebie. Zawsze uśmiechnięte, bez widocznego zmęczenia życiem. Opowiadają jak to więcej siły mają na rodzinę odkąd regularnie uprawiają sport i o dziwo uważają, że mają więcej czasu! Jak to możliwe?! Bo czas to bardzo subiektywne odczucie. Te koleżanki, które „nie mają czasu”, często od nich usłyszę co ostatnio oglądały w telewizji, jakie programy, jakie filmy, jakie seriale i wtedy się pytam „kiedy Ty znajdujesz na to czas?” Wszystko zależy co z tym czasem robisz. Czas to często wymówka, bo widzę że w ich głowach jest inna bariera. Jak już uda mi się namówić, którąś z koleżanek to zawsze chcą, żeby iść z nimi, trzymają się bliziutko, są lekko zagubione i wystraszone. Ja też taka byłam na początku. Brak ruchu, brak świadomości swojego ciała często odbiera pewność siebie. Często też steruje nami strach, przed czymś nowym, przed zmianami. Dużo w naszych głowach niepokoju i obaw, że nie dam rady, że wszyscy patrzą, że wyglądam śmiesznie w tym dresiku, a ta jest młoda i szczupła, tyłek mi się trzęsie jak galareta i inne bla bla. Mam 33 lata i ogromną satysfakcję odczuwam jak młodsze i szczuplejsze dziewczyny, nie dają rady zrobić tych ćwiczeń, które ja wykonuje bez problemu i nie są wstanie wytrzymać takiego tempa, które dla mnie jest czymś naturalnym. To jest ta kolejna wspaniała rzecz, którą daje sport, czyli jesteś z siebie dumna :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Bo najtrudniejszy dystans, jaki trzeba pokonać na początku to ten z kanapy do drzwi – jak już się wyjdzie, na fitness, bieganie, basen czy rower to reszta „sama się robi”. A jak się wytrwa pierwszy miesiąc, to wychodzenie zaczyna wchodzić w nawyk i to jest początek zmiany. To prawda, że kompleksy i wyimaginowane poczucie, że wszyscy na nas patrzą jak ćwiczymy paraliżują, a prawda jest taka, że na treningu nie ma czasu patrzeć na innych bo każdy się skupia na zadaniu jakie ma wykonać. Trzeba to tylko sobie uzmysłowić.
      Wyciągaj te koleżanki, jeszcze bedą Ci dziękować :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Karolina Wichniewicz

    Nic nie napędza mnie bardziej niż widok byłej żony mojego męża… za każdym razem, gdy widzę ją na jakimś zdjęciu bądź na żywo mam ochotę ćwiczyć całymi dniami i nie przestawać. Powtarzam sobie wtedy jak mantrę „Tylko nie doprowadź się do takiego stanu jak ona. Tylko nie doprowadź się do takiego stanu jak ona”. Powinnam sobie powiesić jej zdjęcie w salonie na ścianie aby jeszcze bardziej mnie motywowała i dawała siłe mojemu biednemu ciałku, choć myślę, że wtedy zostałaby żywą traczą do gry w lotki.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Haha, niezła motywacja, choć mam nadzieję, że znajdziesz i taką pozytywną :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Joanna Krzak

    Rozpatrzę sprawę siły z punktu widzenia aktywności fizycznej :D , ze względu na charakter bloga. Bo siła generalnie jest dość szerokim pojęciem.
    Gdy byłam w podstawówce byłam w drużynie siatkarskiej, pewnego pięknego dnia nabawiłam się kontuzji i prawa ręka generalnie przestała mi funkcjonować bo wybijała się z barku przy najmniejszej okazji. No i klops. Raczej bez prawej ręki nie da się zagrywać. Nie pozostawało mi nic innego jak nauczyć się zagrywać lewą ręką. No i się nauczyłam i całkiem porządnie mi to wychodziło. Dzięki temu nie musiałam rezygnować z przynależności do drużyny. Czy tu jakieś super moce wyłuskałam. No nie wiem, ale bardzo chciałam dalej grać. Udało się.
    Gdy zaczynałam biegać na studiach sama nie wierzyłam, że to robię, bo w dzieciństwie byłam atrakcją dzieci, bo jak kawałek szybko pobiegłam traciłam przytomność ;) . Po ośmiu latach przerwy – na rodzenie dzieci ;) – znów wracam do biegania i chcę jakiś konkretny dystans zaliczyć w przyszłym roku. :). Czy tu jakaś szczególna siła jest – hmmm znów śmiem twierdzić, że to robię bo chcę.
    Gdy zaczynałam treningi wspinaczki halowej, po pierwszych zajęciach, płakałam w aucie pod domem, bo nie byłam w stanie zaciągnąć hamulca ręcznego w aucie tak absurdalnie bolały mnie ręce. Dobrze, że była ze mną moja córka i mi pomogła z tym hamulcem :). Ale wróciłam na ścianę na kolejne zajęcia i nie wyobrażam sobie już nie latać po ścianach……bo tak chcę.
    Myślę , że kilka przykładów jeszcze mogłabym podać, ale wszystkie sprowadzały by się do tego, że daję radę i jestem w sumie bardzo silną osobą i mentalnie jak i fizyczne , dlatego bo tak chcę. Bo sobie tak zaplanowałam, bo mi to sprawia przyjemność, bo to jest fajne.
    A co do pytania o czasy, gdy wróciłam do biegania i przeglądałam blogi o bieganiu, to strasznie dużo tam walki o najlepszy czas. Trochę mnie to nie odpowiada więc dość mocno przeprowadziłam selekcję tego co obserwuje. Trochę to nie fair według mnie, takie weryfikowanie czasów, w bieganiu amatorskim, no bo wiadomo zawodowstwo to trochę inna bajka.Wystarczy , że masz krótsze nogi i nawet jak się wściekniesz to przy pewnych parametrach nie pobiegniesz szybciej niż ktoś z dłuższymi nogami. Choć to też o niczym nie świadczy. Miałam znajomą, taką malutką dziewuszkę. Jak wchodziła na basen to wszystkim po sobie patrzyli z pytaniem w oczach : „co ten skrzat tu robi” , a łoiła wszystkim tyłki jak zaczynała machać tymi raczkami.
    I w sumie dla mnie siła, to taka sprawa , która pozwala działać a to z jakim efektem dla każdego jest indywidualne. Najważniejsze, żeby próbować i starać się, no i CHCIEĆ!!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Joanna, jako człowiek o długich nogach chciałbym zanegować mit długich nóg, serio ;)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Joanna Krzak

        :)

        No votes yet.
        Please wait...
    • Agata Lipiec

      Widzisz, może ty nie nazywasz tego siłą, może dla Ciebie to kwestia samozaparcia, motywacji – ale to właśnie jest dla mnie kwintesencja siły. Jak to powiedział kiedyś Walt Disney: „Jeśli jesteś w stanie o czymś marzyć, jesteś w stanie to osiągnąć” i tym co napisałaś potwierdzasz te słowa :)

      No votes yet.
      Please wait...
    • Agata Lipiec

      Jak doczytasz, że masz nagrodę, to napisz na agata@lipiec.waw.pl :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Joanna Krzak

        och dziękuję! Już piszę :)

        No votes yet.
        Please wait...
  • Radomska

    Wszyscy o aktywności fizycznej, u mnie była ona skutkiem, a nie przyczyną zmian. Pochodzę z rodziny, w której nie ma pozytywnego wsparcia, nie ma pozytywnej motywacji ,nie ma wiary w siebie, w dobro. Jest udręczanie, biczowanie, bycie męczennicą (bo sprawa dotyczy głównie kobiet). Kobiety biorą wszystko na siebie, a potem płaczą po kątach, że nikt ich nie docenia. Nie mają o sobie cienia pozytywnego zdania i wiary, próbują robić te wszystkie nadludzkie rzeczy, żeby usłyszec ciepłe słowo, które albo nie dociera albo nie trafia. krytykę mnożą razy milion, komplement wypierają. Z takich zapleczem wchodziłam w dorosłość. W wieku 16 lat wyprowadziłam sie z domu z silnym przekonaniem, że muszę zrobić wszystko na odwrót żeby mi się udało. I robiłam. Milion rzeczy, o których moja mama, babcie, ciocie, nawet nie myślały,bo były zajęte sprzataniem i usługiwaniem. Ja miałam byc od rzeczy WAŻNYCH i WIELKICH, od razu założyłam, że nie będę mieć rodziny, że będę aktorką, że będę studiowac, podróżować, pisać realizować się. I robiłam to. Jednak nigdy nie byłam szczęśliwa. Rodzina z pobłażaniem reagowała na moje nowe pomysły „i po co ci to”, a ja zagryzałam zęby i ciągle próbowałam coś udowodnić. A kiedy okazało się, że będę mamą usłyszałam tryumfalne ” tyle miałas zrobić, a będziesz przewijac kupy”. Bolało.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Radomska, jesteś mistrzynią! Dziękuję za ten komentarz. Gdybyś potrzebowała, by wybić Ci te czarne myśli z głowy, to wiesz gdzie mnie szukać ;)

      No votes yet.
      Please wait...
    • Radomska… Pół dnia się zbieram, żeby jakoś mądrze odpisać i nazwać to co mi zrobiłaś w głowie tym komentarzem i nadal nie umiem.
      I love You!

      No votes yet.
      Please wait...
    • Agata Lipiec

      Gratulacje! Odezwij się w sprawie nagrody na maila agata@lipiec.waw.pl :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Nie wiem co daje siłę kobietom, serio nie wiem. Nie wiem skąd znalazłam siłę w sobie, by nie wrócić do korporacji, by poszukać innej drogi dla siebie, by postawić na indywidualne potrzeby dziecka, które pokierowały tymi zmianami i wreszcie, żeby mieć siłę zmierzyć się z opinią społeczeństwa, że ale jak to, nie pracujesz? Przecież musisz iść do pracy, rozwijać się, świat zmieniać. Ja wcale nie dokonałam wyboru pomiędzy czymś ważnym (co kiedyś było moją pracą) a poświęceniu się rodzicielstwu. Gdybym nie była matką, nie byłabym teraz w tym miejscu. Długo nie miałam siły na nic, chowałam się przed światem, izolowałam się od znajomych, urywałam kontakty, bo nie miałam siły bronić się przed oceną, agresją i radami co mam robić z własnym życiem i dzieckiem. Aż wreszcie musiałam znaleźć siłę, by w tym totalnym braku sił, dźwignąć się i odnaleźć siebie by nie stracić resztki sił.

    No votes yet.
    Please wait...
  • Marta Cichocka

    Czy jestem silną kobietą? Chyba muszę być. Pod górkę miałam chyba zawsze. Dlaczego? Urodziłam się w czasach, gdzie w klasach było ponad 30 uczniów, nie było internetu, bajki w telewizji było tylko po angielsku – a dla dzieciaków najważniejsze było podwórko. Wiedza o problemach w szkole, którą mieli nauczyciele czy rodzice kończyła się na wniosku, że dziecko jest leniem i nie chce się uczyć, albo jest upośledzone intelektualnie. I taki wniosek już starali się postawić Panie w przedszkolu, gdy w zerówce nie za bardzo radziłam sobie z czytaniem i pisaniem, a każda uwaga kierowana w moją stronę kończyła się wybuchem płaczu. Jedyna moja mama nie chciała się z tym pogodzić i wywalczyła, poszłam ze wszystkimi do szkoły. W szkole od początku źle mi szło z językiem polskim, nauczyciele wysyłali mnie na korepetycje (kto w wieku 8 lat chodził na korepetycje, tylko chyba ja). Jednak czy były postępy w pisaniu i czytaniu, minimalne. Moja mama ponownie walczyła w szkolę i wysłali mnie do poradni pedagogicznej. Chociaż w latach 90. było to rzadkie zjawisko i pół mojej rodziny odradzała, moja mama ze mną i tak poszła. Okazało się, że wszelkie problemy mam związku z posiadaniem dyslekcji. Wiem, że teraz większość z Was
    myśli, co to za problem, to wymysł zachodu – nikomu nie życzę dorastać z dyslekcją. Do końca gimnazjum byłam cichą myszką, która chciała tylko skończyć szkołę i nie być za bardzo zauważana, by nie dostarczać powodów do śmiania się. Dopiero liceum, studia pozwalały mi na tworzenie własnej osobowości – silnej i upartej, dążącej do celu za wszelką cenę. Jeszcze większą wiarę w siebie dodał i dodaje do tej pory mój chłopak, który wychowany jest inaczej niż ja. Zawsze próbował wszystkiego by znaleźć swoje hobby. Zaszczepił we mnie tą idee, kiedy poszłam na doktorat. I tu trzeba powiedzieć że mimo mojej dyskelcji skończyłam liceum, studia i teraz jestem doktorantką i świetnie sobie daje radę z nią.

    Ale to jest siła umysłu, zawsze brakowało mi siły i wytrwałości, może dlatego że nigdy nie uprawiałam sportu (sumo nie jestem, mam to szczęście być szczupłą, bez względu na to ile jem), nie miałam hobby. I tu jest miejsce dla mojego chłopaka i powód dlaczego wcześniej o nim pisałam. To on namawiał mnie do szukania zainteresowań, hobby, bo mam wolne popołudnia, co skutkuje w posiadaniu dużo wolnego czasu.

    I co, myślałam, co by tu robić. Zawsze podziwiałam wytrwałości dla osób, które biegają, nawet na przekór pogodzie, ale mi brakowało wytwałości – SILNEJ KOBIETY. Jedną sobotę wstałam, chłopak w pracy, ubrałam się (a było ciepło więc zbędna była profesjonalna odzież) i pokonałam swoje pierwsze 3km, byłam z siebie dumna aż po niebo. Chociaż następnego dnia klnęłam do Boga za jakie grzechy coś takiego wymyśliłam, bo ledwo się ruszałam – takie zakwasy. Ale tutaj wykazała się SILNA KOBIETA i następnego dnia pobiegłam znowu, zakwasy mniejsza a radość ogromna. Z każdym kilometrem jestem z siebie dumna, daje mi to siłę na następne kilometry.

    A dlaczego daje radę dalej biegać? Bo jestem uparta, dzięki wszystkiemu co mi się przytrafiło w życiu. A powiedzenie: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni – u mnie ma swoje odzwierciedlenie.

    No votes yet.
    Please wait...
  • Marta Klimek

    Co daje mi siłę?…

    A co to jest siła? To możliwość podniesienia stukilowego ciężaru? Nieprzezwyciężona ambicja? Zdolność perswazji? Dominacja? Wytrwałość ultramaratończyka? A może wszystko razem? Jeśli tak, muszę przyznać, że jestem cieniasem.

    Ale w moim słowniku siła to wartość bardzo subiektywna. Nie można jej zważyć ani zmierzyć. Nie można też porównywnać siły dwóch jednostek. Siła to osobisty motor, który pozwala zasuwać przez życie mimo trudności, mimo zróżnicowanej powierzchni terenu, z większą lub mniejszą prędkością, ale zawsze do przodu. To napęd do odkrywania świata, rozwoju, pokonywania własnych słabości, przezwyciężania limitów, ale także do zwykłych ludzkich odruchów, do życia nie tylko dla siebie, ale także dla innych, a czasem po prostu – do serdecznego uśmiechu.

    Ekologicznym i odnawialnym źródłem energii dla mojego wewnętrznego motoru są ludzie. Największą siłę dają mi najbliżsi, ich bezinteresowne, bezwarunkowe wsparcie, ich zaufanie i ciepło. Niezwykła zaletą tego rozwiązania energetycznego jest mechanizm wymiany, który pozwala czerpać zapasy paliwa również wtedy, kiedy naszą energię poświęcamy dla innych. Im więcej siły inwestujemy w innych, tym więcej możemy zakumulować dla siebie.

    Pozostając wierną idei ekologii, korzystam również z energii słonecznej, od której jestem totalnie uzależniona. Promienie słońca działają na mnie, jak superdopalacze! Zarówno te rozświetlające – dosłownie – biegowe trasy, jak i te, które – metaforycznie – rozświetlają moje kręte życiowe ścieżki: mniejsze i większe sukcesy, wyzwania, drobne przyjemności, podróżnicze plany, serdeczne rozmowy, wszystko to, co kocham, co daje mi satysfakcję i radość.

    Ot, mój osobisty ekologiczny plan energetyczny! Moja siła jest ekolożką!

    #siłakobiet i #Iwill #wybieganepl

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      To ja doładuję tę baterię voucherem na torebkę. Może być? ;) Odezwij się na agata@lipiec.waw.pl

      No votes yet.
      Please wait...
      • Marta Klimek

        Bateria doładowana! ;) Dziękuję i gratuluję wszystkim wyróżnionym ;) jest siła, jest moc! ;)

        No votes yet.
        Please wait...
  • Bernadetta Parusińska-Ulewicz

    Zazwyczaj nie mam czasu zastanawiać się nad tym, co mnie motywuje do działania. Po prostu wstaję i robię, co mam zrobić. Ale zdarzają się takie dni, że nie mogę podnieść się z łóżka, chcę wyć, albo najzwyczajniej w świecie zniknąć. Zapominam, ile jestem warta, albo po prostu przerasta mnie ambicja. I, gdy tak z oczu lecą mi hektolitry łez, dziecko wdrapuje się na plecy, powoli budzę się do życia i wraca wiara w to, że nic nie muszę. Mogę, ale nie muszę. Nieważne, ile razy coś mi nie wyjdzie, ile razy dostanę maila, którego nadawca nie zna słów: „dzień dobry”, „cześć”, „dziękuję za pomoc”, „pozdrawiam”, ile razy spalę naleśniki, wiem, że zawsze w domu zdarzy się coś, co podniesie mnie na duchu i da siłę, by iść przez życie z podniesioną głową. Moja czteroletnia Córka napisze: „Kocham Cię Mamo” pokazując, że nasze starania o Jej rozwój przynoszą skutek. Młodsza sama zje makaron udowadniając, że warto było przez te kilka miesięcy pozwalać Jej samej jeść mimo, że po każdym posiłku trzeba było całą przebrać i przez pół godziny sprzątać kuchnię i fotelik. A Mąż posmaruje spalonego naleśnika dżemem i powie, że to najlepszy naleśnik, jakiego jadł w życiu. Tak, to Rodzina daje mi siłę. I świadomość, że gdy ja będę silna, moja Rodzina też będzie silna.

    #siłakobiet i #Iwill #wybieganepl

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Za ostatnie 2 zdania – 3. miejsce trafia do Ciebie. Gratulacje! Odezwij się w sprawie nagrody na maila agata@lipiec.waw.pl :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Katarzyna Golińska

    Moja odpowiedź jest na zdjęciu …Pozdrawiam :)))) #siłakobiet i #Iwill #wybieganepl

    No votes yet.
    Please wait...
  • emka

    Siła kobiet… to po prostu kobiecość… kilka dni temu widziałam konkurs, w którym trzeba było dokończyć zdanie „czuję się kobieco…” i pomyślałam o tym, że czuję się kobieco, ponieważ jestem kobietą. Brzmi banalnie, ale uzmysłowienie sobie, że kobiecość, nasza siła – jest w nas, stanowił dla mnie przełom. Jakkolwiek bym nie wyglądała, nie ubrała się, mój podstawowy atrybut, atut – siłę kobiet/kobiecość – zawsze mam. Ode mnie zależy, jak to wykorzystam i czy w ogóle.
    W społeczeństwie gdzie gloryfikuje się umęczone matki-polki, które po pracy biegną na zakupy i do domu, by w mieszkaniu świeżo wypucowanym podać swoim mężom kolację, trudno odczuć siłę kobiet. Zaczynamy jako kobiety myśleć o sobie, zastanawiać się nad potrzebami także swoimi, niechaj nasza siła kobiet to będzie wytrwałość w dążeniu do zamierzonych celów (brawo Agata!), ale także asertywność – zdecydowanie, że nie zawsze trzeba się poświęcać dla innych, bo można stracić z oczu samą siebie. Niechaj to będzie forma niezgody na to, co nam się nie podoba i siła do zmian.
    I wreszcie… niechaj siła kobiet jednoczy kobiety… a nie jak do tej pory – powoduje wojenki podjazdowe, złośliwości (vide: wojny matek, wojny: teściowa-synowa).
    Jesteśmy kobietami. Niech to nam da siłę, dajmy innym kobietom siłę, czerpmy z ich wsparcia.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Zgadzam się! I zapraszam po odbiór nagrody na agata@lipiec.waw.pl :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • emka

        Dziękuję bardzo :-)

        No votes yet.
        Please wait...
  • karolina woźniak

    Dziś pogrzebie ręką w gebie,troszkę mocniej,troszkę głębiej
    By odnaleźć w sobie kiszkę,która czyni mnie mistrzem
    Mistrzem własnej motywacji,a mowa będzie o prokreacji
    A raczej o jej skutkach,które właśnie tupią w butach
    W moich szpilkach,włos rozwiany,tak spędzamy każdy ranek
    Rzecz się stała niesłychana,bo któś mowi do mnie „Mama”
    To motorek mój maleńki,który ma nielada wdzięki
    Kopa daje w hemoroidy,możesz gromić wszystkie wojny!
    Masz dla kogo wstawać rano i walczyć o ostatni serek ze starszą babą
    Wiesz,że ktoś Cię kocha szczerze, a nie tylko na Tweeterze
    A gdy brak już sił totalnie, mała rączka włos przegranie
    I uśmiechnie się dwuzębem ,sił nabierasz czym prędzej
    Żeby zdążyć zacząć żyć,bo już poźno uwierz mi!
    Bo rodzina to jest siła,góry przenosze moja miła
    ITy pogrzeb we wnętrzu swoim a sił znajdziesz pełne zdroje!

    No votes yet.
    Please wait...
  • W.

    Mnie siłę daje moja Mama. Jeżeli siłę kobiet miałabym spersonifikować, pokazać na zdjęciu, przedstawić komuś – to przedstawiłabym Mamę. I wiem, że tę siłę ma też każda z nas. Ktoś powie, że to nic nadzwyczajnego, ktoś wyśmieje, inny ktoś uzna, że to hiperbola. Dla mnie największa motywacja. Z takiego potocznego punktu widzenia nie zrobiła nic niezwykłego – nie jest mistrzynią świata w żadnym sporcie, nie dostała Nobla, nie odkryła lekarstwa na raka, nie jest wybitnym mówcą motywacyjnym, na którego prelekcje zjeżdża pół świata i nie posiada wielu innych cech i umiejętności, przez które ma się rzesze fanów. Z mojego punktu widzenia – nie ma takiego wyróżnienia, nie ma takiej nagrody i nie ma takiego tytułu, który byłby odpowiedni. A w czym ta siła się przejawia? Mama 6 dzieci, teraz już dorosłych, ale ten proces długo trwał i trwa nadal ;) W niej kryje się wybitna logistyczka, genialna majsterkowiczka, świetna nauczyciekal, utalentowana plastyczka, najlepsza kucharka, niezwykła motywatorka, uważna słuchaczka, cudowna rozmówczyni, cierpliwa opiekunka, troskliwa mentorka i mogłabym tak w nieskończność. To ona daje siłę mnie, mojej siostrze, swoim uczennicom, ale też mężowi, synom, rodzeństwu. Pokazuje, że można, że się potrafi, a przy ogarnięciu 6 maluchów wyprawiając ich do szkoły, impreza na 60 osób to pestka, tylko trochę więcej jedzenia. Co daje jej siłę? Wie, że chce! Wie, że może! Wie, że dokona wszystkiego! Bo kocha siebie, swoich bliskich i chcąc dać im to co najlepsze, wychować ich na wspaniałych ludzi wie, że musi być silna, a co najważniejsze chce taka być! I to nie tylko kwestia macierzyństwa, wsparcia męża czy przychylności rodziny. To siła serca i świadomość własnych możliwości, tego, że każdego dnia można dokonać wiele. Jak ‚dorosnę’ taka właśnie chcę być, codziennie staram się wzmacniać tę siłę.
    @siłakobiet #Iwill #wybieganepl

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Gratulacje! Po szczegóły odbioru nagrody zapraszam na maila agata@lipiec.waw.pl :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • W.

        Dziękuję!!! Wzruszyłam się, już piszę maila! ;)

        No votes yet.
        Please wait...
  • Pingback: Marzenia się nie spełniają...()