Siła jest kobietą

Usłyszałam ostatnio o sobie, że jestem przykładem wytrwałości. Choć mnie to trochę zaskoczyło, to po przemyśleniu przyznaję, że jest w tym trochę racji. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tym, co daje mi siłę. A na końcu mam dla Was konkurs z super nagrodami.

Powoli zbliżam się do rocznicy. Dnia w którym powiedziałam dość rozlazłości, lenistwu i wmawianiu sobie, że siebie akceptuję i dobrze mi ze sobą. Ten rok to była totalna rewolucja. Nie było łatwo, wciąż nie jest, ale efekty wynagrodziły mi to po stokroć.

Najtrudniej było podjąć decyzję i zacząć. Ileż ja robiłam podejść rok wcześniej, ile wymówek zawracało mnie z powrotem na kanapę. No bo przecież jest dziecko, dom, mąż… Same poważne rzeczy, to przecież nie wymówki, to obowiązki, prawda?

Zapytałam ostatnio na Facebooku, co to znaczy #siłakobiet. Polecam Wam prześledzenie tej dyskusji, bo jest bardzo inspirująca:

Dziewczyny, przygotowuję tekst na bloga i potrzebuję Waszego wsparcia. Zbieram argumenty na temat tego, na czym polega i kiedy przede wszystkim objawia się "Siła kobiet"?

Posted by Agata Lipiec on Sunday, November 29, 2015

Mi najbardziej dała do myślenia pierwsza odpowiedź: „Kiedy potrafią powiedzieć „nie”. Cała reszta to pochodna tego.„. To NIE rozumiem jako prawo do własnej racji. Siła we mnie zaczęła rodzic się, kiedy to NIE powiedziałam przede wszystkim sobie – NIE chcę tak wyglądać, NIE czuję się ze sobą dobrze. To był impuls do zmian. Do czego to NIE doprowadziło? Do prawdziwej rewolucji.

Najpierw nabierałam wiary w to, że jestem w stanie zmienić swój wygląd na lepszy. Lepszy wygląd znacząco wpłynął na samoocenę i pewność siebie. To z kolei mocno przełożyło się na relacje – zarówno te w związku, jak i w pracy. Nabrałam rozpędu i wiary, że jeśli jestem w stanie wstać o 5 rano i iść biegać, lub pojechać na trening na basenie, to nie ma takiego projektu, którego nie dałabym rady zrobić. Jeśli jestem w stanie rozciągnąć dobę do granic możliwości i pogodzić dom, pracę, treningi swoje i Pawła, to nie ma takich rzeczy, którym nie podołam. W końcu, jeśli jestem w stanie dać sobie prawo do bycia zmęczoną czy zagubioną, to uczę się poprosić o pomoc – tak, to jedna z trudniejszych umiejętności. Lecz nagle okazuje się, że rzeczy robione wspólnie wychodzą lepiej – czy w domu, czy w pracy. Umiejętność delegowania zadań to jedna z ważniejszych umiejętności jaką zyskałam w tym roku, choć wciąż ją doskonalę.

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Ta siła rodzi się z każdym przebytym kilometrem na treningu, z każdym pokonaniem swojego strachu na starcie ważnych zawodów, z każdym przezwyciężonym zwątpieniem.

Bo zazwyczaj po fakcie okazuje się, że „strach ma wielkie oczy”. Nigdy nie zapomnę emocji jakie towarzyszyły mi przed startem w Bydgoszcz Triathlon, kiedy po niespełna półrocznych treningach porwałam się na dystans 1/8 Iron Mana. Nie wierzyłam, że jestem w stanie pokonać ten dystans. Przed wejściem do wody kilkukrotnie chciałam uciec ze startu – 400 m pływania, ponad 20 km na rowerze i 5 km biegu – w tamtym momencie nie wyobrażałam sobie jak dotrę do mety. Zaczęłam płynąć i czułam, że kompletnie mi to nie idzie (moje kochane pływanie, dyscyplina spośród tych trzech, w której czułam się najmocniejsza, a tu co?). I nagle, w połowie dystansu „zatrybiło”. I will what I want! zabrzmiało mi w głowie. Przecież tego chciałam, to dlaczego w najważniejszym momencie miałabym się poddać? Nie tu, nie teraz, NIE! Never give up – to hasło z silikonowej opaski, którą miałam na ręce przywróciło mi wiarę w to, że DAM RADĘ. Przecież jedyną osobą z jaką się ścigam w tym starcie jestem ja sama! Od tego momentu zaczęła się moja walka. Każdy kolejny metr, kilometr, etap dawał mi siłę. Zaskakiwałam samą siebie na każdym kroku do tego stopnia, że wpadając na metę byłam zdziwiona, że to koniec, że to już, że przecież dałabym radę jeszcze drugie tyle! Ja, która półtorej godziny wcześniej z przerażeniem w oczach wchodziłam do wody.

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Mam wrażenie, że podobnie my, kobiety, mamy w życiu. Kiedy znajdziemy się w trudnej sytuacji panikujemy przez pierwszą chwilę, a potem przestajemy narzekać i zaczynamy działać. Jeśli sytuacja dotyczy naszej rodziny, dzieci, to budzi się w nas lwica gotowa do walki z każdym, kimkolwiek by był. I bez względu na to, jak niewyobrażalnie wielkie jest to niebezpieczeństwo, potrafimy zacisnąć zęby i góry przenosić. To jest wg mnie kwintesencja siły kobiet! Niezłomność, wytrwałość i konsekwencja.

Myśląc o sile kobiet przyszło mi do głowy jeszcze jedno skojarzenie. Pamiętacie kampanię always „Like a girl”? Jest w niej tak wiele prawdy. Pamiętam jak na początku roku koledzy z pracy z przymrużeniem oka odbierali moją przygodę z bieganiem. Wiosną, po pierwszych dwóch startach bagatelizowanie przerodziło się w lekkie przytyki i demonstrację „lepszości”. Taki na przykład dialog:

Ja: – Co się tak rozciągasz?
Kolega: – A biegałem rano.
Ja: – Ja też.
Kolega: – Ale ja 10 km.
Ja: – Ja też :)
Kolega: – Ale ja tempem 5:30!

Nie dopowiedziałam już nic. Miesiąc później wróciłam z pucharem za 1. miejsce w kategorii k30 z triathlonu w Płocku. To skutecznie zakończyło wszelkie tego typu dyskusje.

Tego właśnie Wam życzę – tej wytrwałości w codziennych zmaganiach, nie przejmowania się głosami innych i robienia tego, co czujecie, że jest dla Was dobre. Bo w tym tkwi właśnie #SiłaKobiet

.

Konkurs

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

Konkurs organizujemy wraz z markami Morini i Under Armour, które zaprosiły nas do projektu #SiłaKobiet. Ma on pokazać, jak poprzez sport jesteśmy w stanie przekraczać własne granice, pokonywać bariery i pomagać słabszym. Dlatego obok idei jest cel – pomoc 7-letniej Hani. Hania, tak jak ja i moja córka, jest wesołą, aktywną dziewczynką. Uwielbia ćwiczyć, jeździć konno i bawić się z psem, jednak robi to wszystko w ramach aktywnej rehabilitacji, bo Hania urodziła się z zespołem Downa. Takie ćwiczenia to dla niej najlepsza nauka i rozwój, która w przyszłości zaprocentuje samodzielnością. To właśnie dla Hani zbieramy środki na rehabilitację. Do końca stycznia ze sprzedaży każdej z toreb Morini, jej producent przekaże połowę dochodu na rehabilitację Hani, która jest podopieczną Fundacji Spartanie dzieciom.

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie? Pokażcie, lub napiszcie co Wam daje siłę? (wszelkie formy kreatywnego podejścia do tematu są mile widziane). Zgłoszenia opiszcie #siłakobiet i #Iwill #wybieganepl. Zgłoszenia mogą być publikowane na Instagramie, Facebooku lub w komentarzach pod tym wpisem. Jeśli będziecie je publikować w dwóch pierwszych serwisach, to w komentarzu na dole wklejcie link do postu, abym wiedziała, że to na pewno zgłoszenie konkursowe.

Nagrody i wyniki

fot. Agnieszka Wanat
fot. Agnieszka Wanat

I miejsce – torba-kopertówka Morini – trafia do W. za piękną historię o Mamie, z którą się w pełni zgadzam.
II miejsce – voucher o wartości 300 zł na zakupy w sklepie Under Armour. – otrzymuje Radomska, która trafia na to miejsce tylko ze względu na nagrodę, którą wskazała, bo dla mnie jest niekwestionowaną zwyciężczynią tego konkursu.
Miejsca III-VIII – voucher o wartości 200 zł na dowolny zakup skórzanych produktów Morini otrzymują:

  • Bernadetta Parusińska-Ulewicz
  • Ola DronKa (która opublikowała zgłoszenie na naszym Facebooku)
  • Joanna Krzak
  • emka
  • Marta Klimek
  • @janikjoanna (za zajęcie na Intagramie)

Konkurs rozpoczyna się w momencie opublikowania tego wpisu, a kończy dokładnie za tydzień – 10 grudnia o 23:59. Biorąc pod uwagę, że zbliżają się święta, to Panowie również mogą brać udział w konkursie, choć wersja zadania konkursowego dla nich to: „Co daje siłę kobietom?”. Wyniki konkursu ogłosimy do 13 grudnia. Powodzenia!

Regulamin konkursu

Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.