Przestańcie mnie nakręcać!

Doświadczenia debiutu na 10 km i obserwacje tego, co dzieje się wśród znajomych zaczynających biegać, budzą we mnie złość. I nie jest to złość sportowa.

Czego najbardziej żałuję z Łodzi? Że dałam się zmanipulować i nakręcić. A to odebrało mi radość z wyniku i spowodowało poczucie porażki, która siedzi w mojej głowie do dziś. Wszystko przez to, że dałam sobie wmówić, że złamanie godziny w debiucie na tym dystansie jest w moim zasięgu. Może i było w teorii, ale nie na tej trasie, nie po 4 miesiącach biegania i nie w debiucie.

Kiedy myślę, jakże inaczej wygladałaby historia tego biegu, gdybym zgodnie z pierwotnym założeniem celowała w 1:10 i wykręciła taki wynik, jaki udało sie zrobić, to jest mi przykro. Jaka to by była radość! Tego chciałam, tego potrzebowałam, a nie rozczarowania, poczucia przegranej z trasą i niedosytu.

Wiem, że wszyscy mówią, że trzeba sobie stawiać ambitne cele, ale na litość Boską, pozwólcie mi zdecydować jaki cel jest dla mnie w zasięgu.

Mam wrażenie, że tak samo jak publikowanie statusów z Endo motywuje kolejnych znajomych do rozpoczęcia przygody z bieganiem, tak samo łatwo jest wpaść w pętle wzajemnego nakręcania się:

  • bo Agata juz przebiegła 8 km a ja jeszcze nie,
  • bo Martyna biega ten sam dystans 10 min szybciej, mimo że zaczęła biegać miesiąc pózniej (i nie ważne, że jest 10 lat młodsza).

Nie mówiąc o osobach, które po długiej przerwie wychodzą na jeden trening i są gotowe do startu na 10 km. Albo po 3 czy 5 miesiącach od wstania z kanapy celują w połówkę!

Ciekawe dlaczego w zeszłym roku namiot na BMW Półmaratonie Praskim pękał w szwach od omdlałych biegaczy, a karetki nie nadążały z odwożeniem zawodników? Tak, był problem z wodą na tej imprezie i jest to karygodne, ale jestem więcej niż pewna, że większość osób z tego namiotu zaczęło przygodę z bieganiem wiosną tamtego roku i uznali, że skoro są w stanie po 4 miesiącach biegania przebiec 10 czy 15 km to i 21 przebiegną.

Dlaczego o tym piszę? Bo sama o mały włos nie dałam się wkręcić w maraton za rok. Szczęśliwie mam wokół siebie rozsądnych i doświadczonych biegaczy, którzy szybko sprowadzili mnie na ziemię. I dzięki Bogu, bo tak naprawdę, ja na razie wcale nie chcę biec maratonu! Boję się tego dystansu. Już połowa mnie przeraża a co dopiero 42 km?!

Dlatego też mam prośbę – pozwólcie mi decydować ile i na ile chcę biec. Pozwólcie mi odkrywać uroki startów, nabierać doświadczenia, uczyć się rozkładania sił na trasie, uczyć się czytać profil trasy (żeby później nie być zdziwioną, że dwa ostatnie km biegu są pod górę). Może ja jestem dziwna, ale potrzebuję długiego oswajania, lubię to bieganie w swoim tempie, które sprawia mi radość. Potrzebę wyniku zaspokajam w pracy, a bieganie stało się moim sposobem na szukanie spokoju.

Czy to znaczy że nie powinnam startować w biegach? Oczywiście, że nie. Bo to fantastyczna okazja do pobiegania z ludźmi (w przeciwieństwie do treningów), do spotkania się z przyjaciółmi i całą masą pozytywnych osób, które łączy ta sama pasja. To okazja do świętowania sukcesów w większym gronie. Może i tego trochę mi zabrakło, że nie miałam z kim cieszyć się tym wynikiem w Łodzi.

Przez ostatni rok byłam na kilkunastu imprezach biegowych – zawsze jako kibic. Uwielbiam tę atmosferę, nie mogłam się temu dłużej przyglądać, chciałam w tym uczestniczyć, ale chcę to robić na swoich zasadach.

Z jednym wyjątkiem – 13 czerwca w Płocku idę na całość, ale to nie będzie tylko bieg ;)

Dziękuję Remisiowi, Krasusowi i Panu Wu za bycie głosem rozsądku.

No dobra, stres jest, choć dzisiejszy trening nastraja optymistycznie, to jednak będzie to debiut. Więc prośbą do Was -…

Posted by Wybiegane on Friday, April 17, 2015

Jeśli podobał Wam się wpis, to bierzcie i dzielcie się ze światem. A jeśli chcecie częściej i więcej, to zapraszam na mój Instagram (@ghati) oraz na Endomondo, gdzie znajdziecie wszystkie treningi.

No votes yet.
Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.

  • Krasus

    Agata, ambitne cele – tak. Poprawianie wyników swoich i innych – tak. Ale nigdy w życiu w przypadku początkującego debiutanta*! Debiut ma być radością z debiutowania, ma być zbieraniem doświadczenia i uczenia się siebie, tego się trzymaj.

    Oczywiście, że ludzie w internecie mogą Ci napisać „dasz radę”, „jesteś mocna”, „atakuj 60 min”, „przebiegniesz maraton!”, ale 90% z nich niczego o tobie i Twoim bieganiu nie wie, pieprzą więc tak, bo wypada być miłym i dopingować innych, bo łatwo jest nakręcać innych.

    * W odróżnieniu od doświadczonego debiutanta, czyli np. ktoś ma za sobą 10 startów na 10 km, pięć połówek i szykuje się do pierwszego maratonu – coś więc już o tym bieganiu wie, więc jest to inna sytuacja.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dzięki raz jeszcze, o to właśnie mi chodzi :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • emka

    Słuszne podejście, biegaj, ale nie zabiegaj się… Kiedy czytałam o Twoich przygotowaniach, a potem o walce, stwierdziłam, że może z kolei sama za mało ambitnie podchodzę do biegu – bo w zeszłym sezonie 10 km biegałam poniżej 1 godziny, teraz powoli wracam do formy, ale planowałam biec z pacemakerem na czas 1 h – żeby się nie zarżnąć. I potem powstała myśl – że może jednak powinnam siebie cisnąć bardziej… tylko po co? Wracam do pierwotnych zamierzeń – po prostu przebiec w tempie, które dla mnie jest przyjemne. Pozdrawiam

    No votes yet.
    Please wait...
    • Jeśli nie planujesz za rok czy dwa biegać tej 10 w 40 minut, to nie widzę sensu ekscytowania się czasem w jakim biegasz teraz,

      Co innego ktoś kto biega żeby walczyć o czas i poprawiać go z sezonu na sezon a co innego ludzie biegający „dla zdrowotności”, dla których różnica między 1:05 a 0:55 na dychę jest żadną różnicą i w sumie nie wpływa na nic.

      No votes yet.
      Please wait...
    • Agata Lipiec

      @disqus_3XQy9J0Of4:disqus i bardzo dobrze. Ja właśnie też zaczęłam się bać po tej relacji z Łodzi, że za dużo osób się nakręci na wynik i tak jak mi, zabierze im to przyjemność ze startu. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, jeśli się nie jest Yaredem Shegumo :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Magdalena Kowalska

    Agata, w Płocku robisz sprint? 400-18-4? Powodzenia dla Ciebie bo to super sprawa!!! ja w tamtym roku robiłam w Rawie TRI i uczucie jak wbiegasz na metę jest niesamowite :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Yyy z tego co wiem to ten mój, to jest mniejszy dystans 375 – 8 – 2,5 :) tak na próbę :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Kamila Kaczmarczyk

    Agata, wielkie dzięki za ten tekst! ♥

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      @kamila_kaczmarczyk:disqus proszę. Wiesz co masz robić w niedzielę? Uśmiech nr 5 i do przodu! Tak, żeby było przyjemnie ;) A my będziemy wspierać gdzieś na trasie :D

      No votes yet.
      Please wait...
  • Artur Kaliś

    Agata pamiętaj – picie małymi łyczkami jest dużo bardziej przyjemne i bezpieczne od wzięcia dwóch, trzech wielkich łyków. Zawsze można się zakrztusić… Aktywność powinna cieszyć, a nie być przymusem i to bolesnym. Pobiegłem kiedyś maraton bez przygotowania…to byl najwiekszy blad biegowy w moim zyciu. Dalem sie nakrecic, namowic, sprowokowac…moglo sie to zakonczyc tragicznie.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Artur, cieszę się, że zmieniłeś podejście. Myślę, ze kto jak kto, ale ty masz dla kogo żyć ;)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Artur Kaliś

        Zapomniałem Ci podziękować za ten artykuł. Dziękuje. Pobiegłem Oshee 10 km na takim luzie, że bardziej już wyluzować się nie dało :) Poznałem nowy poziom szczęścia w biegu i z biegu :)

        No votes yet.
        Please wait...
        • Agata Lipiec

          Pamiętam jak się spotkaliśmy w miasteczku kibica :) Ta radość była najlepszym podziękowaniem :D

          No votes yet.
          Please wait...
  • Bieganie jest super ale ważne aby robić to we własnym tempie … Doskonale wiem o czym mówisz. Ja teraz po przerwie jutro startuję na 10 km i od razu się zaczęło, a może dojdę do swojej życiówki z przed lat, a ten mnie doholuje do mety, no przecież nie będę się znowu obijać, bo przecież mogę, muszę ….. brrrr….. a ja chcę po prostu bez stresu, lajtowo dla rozrywki przebiec jutro te 10 km.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      I jak poszło? :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Poszło naprawdę nieźle ale zrobiłam to zbyt zachowawczo. Mogłam złamać tą godzinę, a tak się nie udało ale i tak jestem zadowolona.

        No votes yet.
        Please wait...
  • Wojciech Kołacz

    Samo się nakręca ;) ale to też trzeba z głową.. chociaż co ja mówię :) Robiłem debiut w ultra przed debiutem w normalnym maratonie. Tyle że ja nie jestem normalny ;)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      @wojciechkoacz:disqus znam kilku takich wariatów, ale to niczemu nie służy. A głowa… no właśnie, wszystko przychodzi z czasem. Doświadczenie robi swoje. Ja też już jestem mądrzejsza o to doświadczenie z Łodzi :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Wojciech Kołacz

        Zasadniczo niczemu… ot można się potem chwalić ;) grunt aby robić swoje tak jak my chcemy… nic na siłę. Trzymam kciuki za kolejne kroki w biegowej przygodzie :)

        No votes yet.
        Please wait...