Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo… Ale warto!

Siłownia. Jedno z miejsc, które zawsze było wskazane jako uzupełnienie treningu, czy to w czasach dawnej świetności (por. Jak żyć, czyli krótka historia o ludziach) czy to przy treningach biegowych. Nigdy nie mogłem się jednak przemóc, żeby regularnie trenować w takim… otoczeniu. Wiecie o co chodzi. Buchający testosteron, goście szerokości dwóch przeciętnych studentów prawa. Słowem dość specyficzny klimat, który jakoś zawsze bardziej mnie zniechęcał, niż zachęcał do treningu na siłowni.

Ale ja się wstydzę…

Na psychikę mocno pomogło bieganie. Szybko nauczyłem się, że tak naprawdę ludzie mają dużo ciekawsze zajęcia, niż obserwowanie jak biegniesz. Nikt się nie śmieje z tego, że biegasz, bo praktycznie nikt nie zwraca na Ciebie uwagi (wbrew temu co możesz sobie wyobrażać na początku swojej sportowej przygody). A jak ktoś już zwróci uwagę, to raczej pomyśli „kurde, też bym chciał, żeby mi się tak chciało, ale mi się nie chce” niż „o jaki śmieszny typ biegnie”. Także zasadniczo z kwestii „nie idę na trening bo ludzie mnie zobaczą” można się dość szybko wyleczyć.

Ale… ja nie wiem jak…

Niestety, to nie jedyna bariera. Kolejną okazała się wiedza. Kompletnie nie miałem pojęcia co i jak ćwiczyć (a czasem, jak się zabrać za używanie danego „urządzenia”), jak dobierać rodzaje ćwiczeń, ich intensywność, ilość powtórzeń… Brak wiedzy był skrajnie zniechęcający. Ten ostatni argument wytrącił mi z rąk Damian z FitAdept. Od miesiąca, z przerwą na krótką chorobę, trenuję pod jego opieką. Nadal nie wyobrażam sobie treningu bez trenera – tak było z bieganiem, tak jest i teraz, kiedy siłownia ma mi pomóc wrócić do lepszej formy. Może to kwestia mojego charakteru, ale zdecydowanie lepiej mi się ćwiczy, kiedy wiem, że ktoś mądrzejszy czuwa nad tym, żeby wszystko było wykonywane poprawnie, w odpowiednich dawkach i proporcjach. To daje mi psychiczny spokój i pozwala skupić się w 100% na wysiłku fizycznym. Jest to również rozwiązanie dla tych, którzy nie wiedzą od czego zacząć – Damian wiedział. Tak, bolało. Ale przecież o to chodzi! ;)

Pierwsze efekty

Oczywiście to nie jest tak, że po miesiącu treningów (zwłaszcza z przerwą chorobową) wrzucę Wam teraz zdjęcia powalającej przemiany. Nie, jeszcze nie. Ale… Coś się ruszyło. Coś drgnęło. Po pierwsze zacząłem znowu regularnie ćwiczyć – ale mi tego brakowało! Po wtóre staram się w miarę możliwości trzymać dietę. Wiadomo, nie zawsze się udaje, zwłaszcza, że tryb i rodzaj pracy nie sprzyjają regularnemu jedzeniu. Natomiast pierwsze oznaki zmiany już są widoczne – zarówno w samopoczuciu jak i na wadze! Dodatkowo z treningu na trening dosłownie zauważam różnicę w zmęczeniu tymi samymi ćwiczeniami, więc ewidentnie coś te mięśnie jeszcze pamiętają.

Z tych wszystkich lat treningu została mi chyba przede wszystkim psychika i zaufanie do trenera. Po kilku treningach Damian sam przyznał, że dobrze mu się ze mną pracuje bo – tu cytuję: „Ty robisz wszystko co ci się karzę”. No robię… bo właśnie dlatego cenię sobie obecność trenera na treningu. Nie muszę myśleć czy dam radę – to robota trenera. Taki trening to w pewnym sensie pójście na łatwiznę. Jedyne co muszę, to – tak jak powiedział Damian – wykonać zadane ćwiczenia. Zero myślenia, zastanawiania się, obmyślania. W sumie po całym dniu, czy tygodniu pracy to miła odmiana :).

Czy treningi są męczące? Moje na szczęście są. Gdyby było inaczej nie bardzo widziałbym w tym wszystkim cel. Ja po treningu oczekuję właśnie tego, że nie będę miał siły wyjść z szatni.

Cele są ambitne a plany dalekosiężne, wiec trzymajcie kciuki! Nie, nie za mnie. Za Damiana, żeby wytrzymał ;)

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Ja się wkręciłem w Cross Fit, ale od nowego roku nie mam czasu na treningi.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Ja czasu też nie mam… ale kombinuję :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Fit Fighterka

    Powroty są najlepsze! Tak samo wróciłam na siłownie i już są pierwsze widoczne efekty. A propos regularności w jedzeniu to mój dietetyk i obecna dieta kompletnie obaliły ten mit. Jem kiedy jestem głodna a przygotowanie posiłku nie zajmuje dłużej niż 30 min. nawet krócej. Wychodzą mi dziennie 4 posiłki. Powodzenia Paweł! :-)

    No votes yet.
    Please wait...
  • Dajesz Paweł, ja wracam od 1 marca… jeszcze nie wiem gdzie

    No votes yet.
    Please wait...
    • Polecam Damiana ;)
      Bardzo ogarnia!

      No votes yet.
      Please wait...