Pierdolę, nie biegam!

Aktywność biegaczy (zwłaszcza tych początkujących) w mediach społecznościowych ma wielu przeciwników. Ludzie reagują alergicznie na nagły wysyp wpisów o tym jak to jest super zacząć się ruszać. Po drugiej stronie tej barykady są nie mniej liczni, ale mniej głośni w swoich opiniach, zainspirowani do tego by też podjąć wyzwanie. Ostrzegam Was: to co widzicie w statusach na FB to tylko jedna strona medalu. A prawda jest inna…

To co widać w sieciach społecznościowych, w szczególności na Facebooku to piękny obraz. Ludzie wychodzą na trening, wracają pełni energii, uśmiechu, szczęścia, zadowolenia… Słowem są emanacją wszystkiego co na tym świecie najlepsze. Brakuje tylko wielkiego transparentu nad głową „I POKÓJ NA ŚWIECIE”. A sam facebook to zaledwie mały wycinek tego pięknego świata. Jeszcze lepszym filtrem pod względem odsiewania negatywnych treści jest Instagram. Aktualnie śledzę tam jedynie biegowo-sportowe profile. Na tle tych ludzi nawet Królik Bugs wydaje się być typem z głęboką depresją. Trudno się dziwić, że ta tryskająca zewsząd energia i szczęście daje ludziom do myślenia i część daje się przekonać żeby też wyjść i pobiegać.

Prawda jest inna

Przez pierwsze miesiące zamiast uśmiechu i endorfin po treningu dostałem jedynie ogromne zmęczenie. Zmęczenie, które dopadało mnie bardzo szybko. Wracałem do domu po 15 minutch marszobiegu i… Zadawałem sobie pytanie jakim cudem znajomi biegają 5 km poniżej 30 minut, skoro właśnie mało nie wyzionąłem ducha pokonując w tym czasie ledwo połowę tego dystansu!

Kiedy już odsapnąłem, doszedłem do siebie, odespałem zmęczenie przychodziły one – najlepsze przyjaciółki biegacza – zakwasy. Wiedziałeś, że nogi mogą boleć po bieganiu, prawda? A pomyślałeś o rękach, łokciach, barkach, karku, plecach, brzuchu, krzyżu… Nie? Ja też nie i to był moment bolesnego odkrycia. Były takie dni, kiedy bolało wszystko. Czasem na zmianę, a czasem dosłownie wszystko, cały dzień, bez przerw. Później zacząłem odkrywać zupełnie nowe mięśnie w swoim ciele. Okazuje się, że miałem jeszcze bardzo dużo tkanek, które wcześniej nigdy nie bolały.

Z czasem 5 czy 8 km przestaje boleć. Zatem zacząłem biegać dłuższe dystanse. Przyszła pierwsza „dycha” i wtedy doceniłem ten wysiłek, który włożyłem w treningi. Byłem sobie wdzięczny, że nawet gdyby było zimno, ciemno a kumple grali na Playstation, ja wychodziłem na trening. Widziałem, ba! czułem ten progres. Było zajebiście! Teraz już będzie lepiej. Boli mniej, bo organizm przywykł to większego wysiłku niż te 3 kilometry marszobiegu. Super! Obserwowanie tego postępu było bardzo budujące.

Ale kto nie idzie do przodu ten się cofa. Zatem dokładam kolejne rodzaje treningów, kolejne kilometry do dłuższych biegów i… wydawało mi się, że najgorsze mam już za sobą. Wtedy jak prawy prosty dostałem prosto między oczy lekkim przetrenowaniem – zwyczajnym nieukończonym treningiem. Czasem wystarczy tylko gorszy dzień aby uświadomić sobie, że bieganie jest bez sensu!

Pierdolę, nie robię!

Chrzanić to! Po co mam się tak męczyć i katować?! Po co mi 5 razy w tygodniu treningi. Dlaczego praktycznie każdy wydaje mi się ponad moje siły? Dlaczego znowu wychodzę z mega-pozytywnym nastawieniem a wracam ze łzami w oczach. Po co mi te powroty komunikacją z drugiego końca miasta z odruchem wymiotnym, bólem głowy, mięśni, brakiem tchu czy innymi bólami? Pieprzę! Jutro wieczór spędzam pod kocykiem z padem od PS4 w ręku!

Po takim dniu też trzeba się zebrać i wyjść na trening, pomimo że wtedy już nie ma mowy o jakiejkolwiek motywacji. Jedyne co ratuje sytuację to nawyk. Nie ma takiej siły, która może Cię wyciągnąć na trening jeśli nie masz wyrobionego nawyku.

Im dalej w las tym więcej drzew. Im dłużej trenuję tym bardziej bolą takie „porażki”. Bieganie to 99% ciężkiego treningu: potu, trudu, walki z samym sobą i łez. Przez większość czasu jesteś jak ten Karate Kid. Ale nie ten w końcówce filmu, kiedy zwycięża swoją Ostateczną Walkę. Bardziej jak ten w części, która w filmie trwała najkrócej – tej mówiącej o ciężkim treningu. Zmęczenie graniczące z wykończeniem, bóle i pot. Gorsza wiadomość jest taka, że są spore szanse, że Ty też to pokochasz. Medale na mecie i poklepywanie po plecach przez kumpli to zaledwie ten 1%. Dlaczego, więc to robię? Bo warto. Choćby dla tego jednego procenta. Bo to kocham. Ale ta miłość nie przychodzi po pierwszych tygodniach ani miesiącach. Miłość przychodzi znacznie później niż zauroczenie.

Rating: 4.5. From 2 votes.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Ja biegnę i w głowie mam „zatrzymaj się, starczy już, no po co ci to, przecież nikt nie patrzy, że staniesz”, przeklinam sam siebie, ale zaciskam zęby i lecę :) Fakt, to nie są tylko uśmiechy i endorfiny :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Pierwsza meta na zawodach, pierwszy medal – to wszystko wynagradza. Zobaczysz!

      No votes yet.
      Please wait...
      • To już za miesiąc :) Na razie maks to 7,5 km, a trzeba dyszki :)

        No votes yet.
        Please wait...
        • Jeśli robisz na treningach 7-8 km to dyszkę na zawodach spoko pobiegniesz :)

          No votes yet.
          Please wait...
  • Artur Kaliś

    Swietne! Im wiecej lez na treningu tym mniej krwi na zawodach…medal cieszy i to bardzo…a endorfiny na mecie wyciskaja lzy szczescia. Ja placze po kazdym biegu…najbardziej plakalem na mecie maratonu. Bolu nie czulem. Czulem euforie. Polecam!

    No votes yet.
    Please wait...
  • Pingback: Dlaczego warto przestać biegać - Wybiegane.pl()

  • Pingback: 5 rzeczy, które mnie motywują - Wybiegane.pl()

  • Kinga

    Geniusz! :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Możesz rozwinąć myśl?

      No votes yet.
      Please wait...
      • Kinga

        Po prostu dobry artykuł :)

        No votes yet.
        Please wait...
        • A to cieszę się, że się podobało :)

          No votes yet.
          Please wait...