Moje pierwsze boje na szosie

Jakieś 70-75 km od Warszawy mieszka jeden z moich wujków. Za młodu często jeździliśmy do niego na wakacje, zwłaszcza, że w promieniu kilometra mieszkały też obie babcie. Nie pamiętam ile miałem wtedy lat, ale któregoś razu jadąc z Ojcem na taki wakacyjny wypad zaproponowałem, że może by tak kiedyś wybrać się rowerami? Miałem wtedy może 6, a może 8 lat. Ojciec – niegdysiejszy kolarz – popatrzył na mnie tak, jak patrzy się na dziecko deklarujące, że zostanie kosmonautą i spokojnie wytłumaczył, że raczej nie dam rady pokonać rowerem takiego dystansu.

Od tegoż samego wujka, który przy okazji jest moim ojcem chrzestnym, na pierwszą komunię świętą dostałem rower. Nie, nie BMX-a jak 90% kolegów wówczas. Ja dostałem „kolarzówkę”. Jasne, że nie była to szosówka z prawdziwego zdarzenia, ale rower jak na tamte czasy robił niesamowite wrażenie. No i oczywiście był na mnie trochę za duży, ale dzięki temu służył mi całe lata.

Późniejsze moje rowery to były głównie bardzo popularne wówczas „górale”, którymi jeździłem oczywiście głównie po mieście ;). Ale tak naprawdę zawsze marzyła mi się szosa… Szosa i wypady rowerowe 20-30 km za Warszawę. Kiedyś ojciec jednego z kolegów (również zapalony kolarz – amator) zabrał nas na taką wyprawę. Z Bemowa dojechaliśmy gdzieś za Izabelin (może pod Truskaw). Na miejscu odpoczynek i powrót. W sumie zrobiliśmy wtedy blisko 30 km. Pamiętam to do dzisiaj! To wspomnienie niesamowicie wzmacniało marzenie o szosie, ponieważ pamiętam doskonale ile lżej jechało się kolegom na cienkich oponach szosowych niż mi na moim góralu.

Marzenia są po to aby je realizować!

Od jakichś 2 lat chodził za mną pomysł kupienia roweru. Skoro kupować rower, to już taki, jaki mi się od lat marzy – szosę! Bardzo fajna koncepcja ale im dłużej oglądałem te rowery tym bardziej cena tego wymarzonego modelu rosła. W efekcie dochodziłem do wniosku, że nie mam na to kasy. Aż do momentu…

kross_vento_4-0

Jakoś w marcu rzuciłem na facebooku pytanie o rower. Chciałem zasięgnąć języka mądrzejszych ode mnie. Wtedy właśnie odezwał się do mnie Jakub z KROSSa. Rozmawialiśmy długo o doborze samego roweru ale i o różnych tematach około rowerowych. Efekt tych długich rozmów jest taki, że KROSS został partnerem bloga, a ja dzisiaj zamiast pisać o bieganiu piszę Wam o rowerach :).

Ponieważ udało mi się już odbyć kilka pierwszych wypadów na moim Vento 4.0 (tak, mam wymarzoną szosówkę!), to postanowiłem spisać kilka pierwszych lekcji jakie wyciągnąłem z tych wypadów.

Lekcja #1: Tory tramwajowe to pułapka!

Gdzieś tam czytałem jeszcze przed pierwszym wyjściem na rower, żeby uważać na tory tramwajowe. Czytałem, ale myślałem sobie „a co się może stać?” Myślałem tak dlatego, że w większości przypadków przejeżdżałem przez tory praktycznie pod kątem prostym. Dla bezpieczeństwa pierwsze wypady postanowiłem odbyć na obrzeżach Warszawy, nie pakując się do centrum. I właśnie udając się na obrzeża pięknego Miasta Stołecznego mijałem jedno, ostatnie skrzyżowanie z torami tramwajowymi, które jest zorganizowane w formie swoistej mijanki (tory przechodzą przez ulicę pod dość ostrym kontem). Żeby była jasność: było sucho, jasno, słonecznie, a wiatru było tyle, co kot napłakał. W niczym to nie pomogło bo na szynie przednie koło uciekło nagle na bok i tak jak stałem wpięty w pedały tak się złożyłem na bok na rowerze.

Szczęśliwie nic się nie stało. Później analizując sytuację doszedłem do wniosku, że nawet nie miałem szans się wypiąć z pedałów i jakoś zareagować. Okazuje się, że intuicyjnie zareagowałem całkiem dobrze – napiąłem wszystkie mięśnie i… chroniłem rower. Dopiero później czytając o tym jak się zachować w takiej sytuacji dowiedziałem się, że z dwojga złego lepiej się „spiąć” i poobcierać niż kombinować i mocniej się potłuc.

Lekcja #2: Kask twoim najlepszym przyjacielem

O ile moja ostatnia myśl po tym jak dotarło do mnie, że koło mi ucieka na szynie przejazdu tramwajowego nie nadaje się do cytowania, o tyle pierwszą myślą jak już wstałem było „Dzięki Bogu, że miałem kask”. To że się trochę poobcierałem (szczęśliwie nie jechałem zbyt szybko), to nic. Jednak trzeba przyznać, że głową przywaliłem w ulicę całkiem solidnie. Gdyby nie kask, raczej bym nie wsiadł na rower o własnych siłach. Ba, pewnie w ogóle bym na niego nie wsiadł, bo nie ma żadnej pewności, że byłbym w stanie choćby się podnieść samodzielnie.

Lekcja #3: Pompuj, pompuj, pompuj…

Któregoś dnia podjechałem do sklepu Ryszarda Szurkowskiego na Kole, żeby wszystko dokładnie wyregulować (kilka drobiazgów nie dawało mi spać). Po regulacji pan serwisant oznajmił, że jeszcze dopompował koła, bo już było mało powietrza. Lekko się zdziwiłem bo kilka dni wcześniej (raczej nie minął jeszcze tydzień) nabiłem oba koła po 8 bar! Po kilku dniach w kołach zostało już tylko 3,5-5 bar. Tak właśnie dowiedziałem się, aby co 2-3 dni jednak sprawdzać i dobijać do tych 8 bar.

W turystycznych rowerach ciśnienie w oponie jest niższe i nie trzeba go tak pilnować. Ja miałem nawyki właśnie z takiego turystycznego roweru i nie miałem pojęcia, że trzeba to tak często sprawdzać.

Lekcja #4: Wypięcie się z pedałów nie jest wcale takie trudne

Od kilku kolegów i koleżanek z doświadczeniem triathlonowym słyszałem sporo na temat problemu z wypięciem się z pedałów. Pierwszy raz jechałem z duszą na ramieniu. Celowo wyregulowałem zatrzaski tak, aby wypinały się stosunkowo łatwo i… Zero problemów! Zarówno zatrzymywanie się na światłach jak i późniejsze z nich ruszanie nie nastręczało żadnych problemów. Może to kwestia dobrze wyregulowanych zatrzasków, które nie trzymały zbyt mocno i pozwalały się stosunkowo łatwo wypiąć? Nie wiem.

Wiem za to, że problemem okazało się co innego. Równowaga. Szosa jest zdecydowanie mniej stabilna i łatwiej ją wyprowadzić z równowagi nawet lekkim balansem ciała. Za pierwszym razem nawet przełączenie ekranów na Garminie zapiętym na kierownicy powodowało „taniec na lodzie” i jazdę „od brzegu do brzegu”. Well… Widać każdy ma swoje wyzwania na szosę. Moim była równowaga i inna „fizyka jazdy”.

Lekcja #5: Prędkość

Pierwsze pytanie znajomych (zwłaszcza kolegów), którzy słyszą, że przesiadłem się na szosę to „ile wyciąga”. Może nie dosłownie, ale każdego interesuje do ilu to pozwala się rozpędzić? Trochę jak w podstawówce, kiedy kluczowym pytaniem było „ile ma na liczniku” a później właśnie sakramentalne „ile wyciąga”. Szczerze powiedziawszy: nie wiem. Nie miałem jeszcze odwagi rozpędzić się powyżej 40 km/h. No dobra, raz z górki było 42,8 km/h. Trudno mi określić do jakiej prędkości jestem w stanie rozbujać tą maszynę na płaskim odcinku.

Natomiast to, co zauważyłem już pierwszego dnia to, że dużo łatwiej się rozpędzić. O ile na „góralu” prędkością „turystyczną” było 16-18 km/h, na 22-24 km/h trzeba było już trochę popedałować a osiągnięcie 30 km/h było wyczynem, tak tutaj te granice ustawiałbym na poziomie 22-24 km/h, 27-29 km/h i 33-35 km/h. Czyli jakieś 10-20% prędkości mam gratis w stosunku do klasycznego roweru turystycznego. I to czuć!

KROSS racing

Rower jest bardzo fajnym uzupełnieniem mojej biegowej aktywności. Jasne, na wiele rzeczy muszę zwracać uwagę – od innego liczenia tempa, czy zakresów treningu i ich trwania, po konieczność dłuższego rozciągania się po takim treningu. Ale radość z jazdy rowerem jest niesamowita. Choć, jeśli wsiadacie na zupełnie nowy rodzaj roweru (tak jak ja na szosę), to jednak warto podejść do tematu ostrożnie. Moja jedyna jak do tej pory kraksa boleśnie mnie o tym przekonała. 4 dni z bolącym biodrem to marna rozrywka ;)

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Mogłeś wskoczyć w tory, bo szosowa opona się tam łatwo mieści i jechać tak do pierwszego rozjazdu :)

    Tak, rower szosowy zdecydowanie wymaga obycia i trzeba trochę pojeździć, żeby potem czuć się pewnie w każdej sytuacji. Ale potem będziesz wyprzedzać jeździć tak (włącz pełen ekran ;)

    https://www.youtube.com/watch?v=T26rPJDr-hM&ab_channel=MrWhitelander

    No votes yet.
    Please wait...
    • Piękny zjazd :)

      No votes yet.
      Please wait...