Lekcje z 2015 roku i plan na 2016

To był bardzo ciekawy rok. Rok pełen wyzwań, mniejszych i większych sukcesów, ale nie zabrakło również cennych lekcji i wniosków na najbliższe lata. W ten delikatny sposób próbuję powiedzieć, że był to również rok obfitujący w porażki. Porażki, których można było uniknąć, a które zaliczyłem na własne życzenie. Jedyna korzyść jest taka, że wiem jak ich uniknąć w nowym sezonie!

Podsumowanie roku w Endomondo
Podsumowanie roku w Endomondo

Ten rok zacząłem od „treningowego” startu w Biegu Chomiczówki. Wtedy te 15 km to był dla mnie całkiem fajny dystans. Liczyłem, że pokonam go w półtorej godziny. Zbiegiem okoliczności przed startem spotkałem starego znajomego, który zakładał podobne tempo, więc ustaliliśmy, że biegniemy razem. Planowaliśmy dobiegnięcie w minutę, może dwie poniżej 1:30:00. Czyli każde 5 km powinniśmy pokonać poniżej 30 minut. Już na starcie okazało się, że mój trener, Grzegorz również biegnie i… wystartowaliśmy razem. Oszczędzę Wam szczegółów biegu, ale już po pierwszej piątce podejrzewałem a po 10 km byłem bardziej niż pewny, że te 1:30:00 będzie złamane i to znacznie. Finalnie Grzegorz narzucił takie tempo, że mój oficjalny pomiar czasu pokazał równo 1:20:00. Co prawda przez ostatnie 3 kilometry wymyśliłem chyba 15 sposobów aby pomóc Grześkowi pożegnać się z tym nienajlepszym ze światów tuż po przekroczeniu mety, ale zadowolenie na mecie było ogromne! Przebiłem zakładany czas o 10 minut! Powiedzieć, że byłem po tym biegu szczęśliwy to mało. Skonany (dosłownie), ale bardzo zadowolony! To był bardzo dobry początek roku!

Bieg Chomiczówki 2015 - trasa

Niezdobyta Korona Półmaratonów Polskich

Gdzieś w połowie roku (bodaj po Białymstoku) zorientowałem się, że moje starty w półmaratonach zaczynają się układać w Koronę Półmaratonów Polskich. Po kluczonym starcie maratońskim pozostawały tylko dwa starty w połówkach. Pomyślałem, że czemu nie? Co mi szkodzi dobiegać tę koronę?

Już po starcie w Krakowie było jasne, że to wcale nie będzie takie proste zadanie. Praktycznie od połowy dystansu walczyłem z mocnymi skurczami i bólem. Dobiegłem… Choć lepiej będzie napisać, że dotarłem do mety. Grubo powyżej zakładanego czasu, i z wielkim bólem. Ten bieg potwierdził tylko diagnozę po maratońską — nogi pracują bardzo niesymetrycznie i silny mięsień czworogłowy musi mocno nadrabiać za leniwy dwugłowy. Aby zniwelować tę różnicę powinienem dużo ćwiczyć, czyli zaprzyjaźnić się jednak z nielubianą siłownią i basenem.

Półmaratony 2015

Mój pierwszy maraton

Tak jak już pisałem (por. Mój pierwszy maraton – ten na 32 kilometry) mój debiut maratoński nie do końca ułożył się po mojej myśli. To był bardzo ciężki bieg i nie chodzi o problemy kondycyjne czy wydolnościowe. Tych nie zdążyłem doświadczyć. Dla mnie ten start to przede wszystkim ogromny fizyczny ból, na który kompletnie nie byłem przygotowany. Ból jakiego do tej pory w życiu nie doświadczyłem. Jednak to tylko ból. Fizyczny. Ten da się wytrzymać – to tylko kwestia głowy. Bardziej mnie martwiło (i nadal martwi), że nie było łatwo uporać się z tym biegiem psychicznie. Debiut, który poszedł… Powiedzmy sobie wprost – poszedł źle, bardzo źle! Taki debiut każe się poważnie zastanowić przed kolejnymi próbami mierzenia się z królewskim dystansem. Teraz mam jeszcze większy respekt do maratonu. Myślę, że (już po trosze wiedząc z czym się mierzę) będę się tego dystansu bardziej obawiał. Drugi maraton będzie dla mnie najtrudniejszym startem na tym dystansie.

Czego mnie nauczył 2016 rok?

Myślałem, że zdążę tę przyjaźń zawiązać już po sezonie, po tych zaplanowanych półmaratonach… Niestety start w Krakowie przekonał mnie, że nie ma sensu ryzykować zdrowia i odpuściłem walkę o Koronę i do Kościana już nawet nie jechałem.

Ostatni kwartał 2015, po maratonie (który wcale nie był dla mnie udanym startem) to roztrenowanie, przerwa i późniejsze ciągłe odnawianie kontuzji w kolejnych biegach. Najpierw Runbertów, który miałem pobiec spokojnie (to tylko 5 km), powoli ponieważ miał być rozruchem po maratonie a który skończył się czasem bliskim życiówki. Później Biegnij Warszawo, który przebiegłem już spokojnie, jako prywatny zając. Jednak patrząc na to teraz z perspektywy czasu, chyba było za wcześniej na taki dystans. Nie byłem jeszcze wypoczęty po maratonie (zwłaszcza, że dałem do pieca na RUNbertowie). I znowu bóle, pomoc fizjoterapeutki Ani (polecam, bo działa cuda) i przerwa od biegania.

Ten rok zaczął się rewelacyjnie a skończył się poważną nauczką. Nauczył mnie, że aby biegać szybciej (na zawodach) trzeba biegać wolniej (na treningach), ale też dosadnie pokazał, że aby biegać (w ogóle) trzeba poświęcić dużo czasu na ćwiczenia wzmacniające, stabilizujące i ogólnorozwojowe. Bez tego nie da się dobrze, technicznie, zdrowo biegać. Wcześniej czy później przyjdą jakieś przeciążenia, kontuzje i inne dolegliwości.

Co z tego, że pokonałem maraton, skoro nogi nie pracują w trakcie biegu tak, jak powinny, o innych partiach mięśni nie wspominając. Dlatego dla mnie najważniejszą lekcją w minionego roku i planem na nadchodzący rok jest więcej ćwiczeń i wyrównanie braków.

Bez tego nie wyobrażam sobie zrealizowania planu biegowego na nadchodzący rok. A plan obejmuje już nie jeden, a dwa główne starty na dystansie maratońskim — Cracovia Maraton w maju oraz Poznań w październiku. Do tych startów jest jeszcze trochę czasu, ale… już na koniec lutego zaplanowałem sztafetę w ramach Ultramaratonu Nowe Granice. Mam nadzieję, że do tego startu zdążę wrócić do takich objętości na treningu, żeby spokojnie pokonać 25 do 30 kilometrów. Ale ponownie — to nie będzie realne bez intensywnej przygody z siłownią.

Dla mnie nadchodzący rok, to rok nadrabiania zaległości w treningu „niebiegowym”. Co i Waszej uwadze polecam.

PS Garść statystyk: 1774 pokonanych kilometrów. W tym 1370 km przebiegniętych i 343 przejechane rowerem. To ponad 2 razy tyle co w 2014 (od kwietnia).

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Pawle
    Dobre podsumowanie i fajnie, że dzielisz się swymi lekcjami.
    Cenna wiedza. Jakkolwiek sporo z tego wiem, jednak niech inni Biegacze (zwłaszcza początkujący) korzystają.

    Ja bym zaakcentował jeszcze, że nie od razu Rzym vel Kraków zbudowano.
    Trening to adaptacja, step by step, do danych celów.
    Powodzenia i może do zobaczenia na trasie :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Mam nadzieję, że ktoś się nauczy też na moich błędach. W sporcie nuka na tych swoich bywa bolesna.

      CU

      No votes yet.
      Please wait...