Czego o naszym blogu dowiedziałam się na Blog Forum Gdańsk?

Tak, to zawsze brzmi jak wyświechtany frazes, ale Blog Forum Gdańsk to wydarzenie, którego się nie zapomina. Po 3 dniach rozmów, prelekcji i warsztatów głowa pęka od pomysłów i spostrzeżeń. Tym, co najbardziej mi ją zaprząta postaram się podzielić poniżej.

Nie chcę pisać o prelekcjach, bo możecie je obejrzeć. Mogę jedynie polecić szczególnej uwadze te, które zrobiły na mnie największe wrażenie, sprowokowały do myślenia lub zapadły w pamięć jakimś zdaniem, myślą. To chronologicznie – inspirująca, a jednocześnie pokazująca, że „wszystko już kiedyś było” prezentacja Austina Kleona. Bardzo merytoryczny i poruszający wiele ciekawych aspektów panel o wolności prowadzony przez Agnieszkę Kalugę . Nie bez znaczenia w nim jest kontekst miejsca, w którym odbywała się konferencja, czyli Europejskiego Centrum Solidarności (szczerze polecam odwiedziny jeśli jeszcze nie byliście), oraz historii panelistów (każda historia to swoisty symbol wolności w różnym wymiarze). Dalej, jedna z nielicznych narzędziowych prezentacji z wieloma ciekawymi danymi, czyli Daria Michalska w wystąpieniu „There’s an app for that”. Swoją drogą, wiem, że ciężko wszystkim dogodzić, ale dla mnie mogłoby być więcej takich prezentacji, nawet kosztem paneli. Choć na jeden z nich czekałam szczególnie – to rozmowa na rozpoczęcie drugiego dnia, czyli wywiad Pauliny Mikuły i Arleny Witt z prof. Jerzym Bralczykiem. Choć zupełnie nie było tego widać, to wiem, że ta rozmowa kosztowała Paulinę i Arlenę wiele nerwów, emocji i niewiadomych – dziewczyny, udźwignęłyście to, wyszło niesamowicie, zabawnie i merytorycznie zarazem. I na koniec to, co powinno znaleźć się na początku (i konferencji, i tego wyboru), czyli „kazanie biskupa”, tzn. prezentacja Konrada Kruczkowskiego o jakości w blogosferze.

fot .Paweł Wyszomirski
fot .Paweł Wyszomirski

Nie muszę chyba mówić, że zarówno ze względu na moją pracę, jak i zbliżone do Konrada poglądy na ten temat – zgadzam się z tym, co mówił w 100% (choć oczywiście i tradycyjnie wybrał drogę dyplomacji, a myślę, że jest jedną z nielicznych osób, które mogłyby tupnąć nogą i dosadniej wskazać błędy).

Przerwa na kawę (tę od Coffee Desk koniecznie – dziękuję Rafał). I do meritum, bo nie o prezentacjach chciałam pisać.

image

Po pierwsze chciałam gorąco podziękować za to morze ciepłych słów i wyrazów uznania. To ogromnie miłe, nieco zawstydzające i mega motywujące. Słyszeć od Was, że dzięki naszym wpisom i obserwowanym postępom zaczynacie biegać, czy angażujecie się w inną sportową aktywność, to lepsze niż zwycięstwo w biegu! Śmiałam się nawet do Pawła, że największą grupę naszych czytelników stanowią chyba właśnie blogerzy :)

Kiedy już te pierwsze zachwyty opadły i zaczęliśmy po prostu rozmawiać usłyszałam parę rzeczy, które dały mi do myślenia.

1) Paweł jest od kwestii technicznych, ja od emocji

To prawda, że ja częściej opisuję tę przygodę z bieganiem przez pryzmat emocji i tego, jak ono wpływa na moje życie, co się zmienia w mojej głowie przez to, że biegam. Paweł, bardziej skupia się na treningu jako takim, wyniku, efektach, czyli kwestiach czysto mierzalnych. Widać, kto u nas jest humanistą a kto ścisłowcem ;) Ale nie szufladkujcie nas tak łatwo, bo jeszcze wiele się może zmienić.

2) „Przecież Paweł ciągle biega te maratony”

To stwierdzenie trochę mnie zasmuciło, ale liczę, że udało mi się wytłumaczyć tę kwestię osobom, z którymi na ten temat rozmawiałam, dlaczego Paweł „wybrał bieg” i po raz pierwszy od sześciu lat nie było go na Blog Forum Gdańsk. Otóż moi drodzy, to nie był taki zwykły bieg. Nie każdy bieg to maraton. Można biegać wiele dystansów, ale to ten maratoński jest największym wyzwaniem szczególnie dla początkujących biegaczy. Mój mąż 1,5 roku temu wziął udział w programie PZU #biegajnazdrowie i zobowiązał się, że będzie ciężko i wytrwale trenował, by w efekcie przebiec maraton.

MARATON to nie jakiś tam bieg, to królewski dystans o długości 42 km i 195 m. To naprawdę dużo. Każdy, kto przebiegł choć kilometr wie, że to niewyobrażalnie dużo. I tak się stało, że ten finał, ten najważniejszy bieg ze wszystkich, jakie do tej pory którekolwiek z nas przebiegło, był w ten weekend. Niefortunnie stało się, że po raz pierwszy od 6 lat została przesunięta data #BFGdansk i terminy się nałożyły.

Nawet sobie nie wyobrażacie co się z nami działo, kiedy to sobie uświadomiliśmy. Kiedy dotarło do Pawła, że po raz pierwszy od 6 lat nie pojedzie do Gdańska i kiedy do mnie dotarło, że ze względu na obowiązki zawodowe nie będzie mnie przy nim w tym ważnym dniu. Nie wyobrażacie sobie, co czułam, kiedy odświeżając w niedzielne przedpołudnie wyniki z trasy cieszyłam się z każdych przebiegniętych 5 km. I tego, co się ze mną stało, kiedy koleżanka napisała mi, że widziała Pawła na 35 kilometrze, że ma straszne skurcze i nie może biec. Myślałam, że oszaleję. Nerwy, troska i bezsilność rozstroiły mnie na maksa. To było bardzo trudne, bo mimo, że znajdowałam się w najlepszym na świecie towarzystwie ludzi, których uwielbiam, z którymi czuję się jak w domu, to między 11:00-13:00 chciałam być w Warszawie i biec obok Pawła. W myślach właśnie to robiłam. Mam nadzieję, że teraz rozumiecie :) A jeśli chcecie się dowiedzieć, co działo się z nim w tym czasie, to tutaj jest relacja.

3) Quo vadis

Najwięcej mi osobiście na Blog Forum Gdańsk dały warsztaty z Joanną Malinowską-Parzydło.

fot. Paweł Wyszomirski
fot. Paweł Wyszomirski

Skorzystałam z nich zarówno w kontekście zawodowym, jak i blogowym. Upewniłam się, że droga, którą obrałam jakiś czas temu jest dobra. Uświadomiłam sobie, że bardzo dużo zmieniło się w moim nastawieniu przez ostatni rok. I w moim odczuciu niebagatelną rolę odegrało w tym bieganie. Najlepiej chyba te zmiany podsumowuje zdanie z warsztatów:

„Profesjonalista dzieli się wiedzą i umiejętnościami. Specjalista wszystko zachowuje dla siebie, żeby wyraźnie zaznaczyć, że to jego zasługa.”

Dojrzałam do tego, żeby się dzielić, mało tego, mam wewnętrzną potrzebę by to robić, bo inaczej trudno mi iść dalej do przodu. W kontekście blogowym na pewno będą zmiany. Musimy przemyśleć strategię, na pewno będziemy zmieniać wygląd bloga i identyfikację, bo to boli mnie tu najbardziej (choć podobno dobra treść broni się nawet w brzydkim opakowaniu ;) ale po co się tak męczyć)

4) Inspiracje

Dużo inspirujących rozmów. Bardzo dużo. Trudno je wartościować bo każda dotyczyła czegoś innego. Chciałabym wymienić Was wszystkich, z którymi rozmawiałam, ale postanowiłam wspomnieć tych, z którymi rozmowy szczególnie zapadły mi w pamięć.

Dziękuję Adamie za rozmowę o TRI – pozamiatałeś tym zakończeniem sezonu jako Iron Man! I dodałeś odwagi, by w przyszłym roku realizować to, co chodzi mi po głowie.

Dziękuję Łukaszu za opowieści z Węgier. Z zapartym tchem śledziłam Twoje relacje na Facebooku, tym większy dla mnie zaszczyt, że mogłam Cię poznać osobiście i posłuchać o tym, czego z rożnych względów nie napisałeś.

Dziękuję Rafale za nocne Polaków rozmowy o Make Life Harder i zmieniających się realiach publikowania na Fejsie.

I Tobie Konradzie. Dobrze że jesteś w tej blogosferze. Nieustająco uczę się od Ciebie pokory, powściągliwości i wyważenia w wyrażaniu opinii.

Największe odkrycie BFGdansk? Pod maską gburowatego i zrzędliwo-złośliwego smerfa Marudy kryje się sympatyczny, zabawny i uśmiechnięty Paweł. (Tak jak rozmawialiśmy, biorę się wreszcie do roboty, bo ile można nic nie robić w blogosferze;))

fot. Krzysztof Kotkowicz
fot. Krzysztof Kotkowicz

Cieszę się z każdej nowopoznanej osoby i każdej lepiej poznanej, bo czasem jest tak, że niby znamy się z sieci, ale mało jest okazji poznać się tak naprawdę. Kontakt bezpośredni jest dla mnie bardzo cenny, bo z Wami czuję się jak w gronie najlepszych przyjaciół.

Fot. własne / Paweł Wyszomirski
Fot. własne / Paweł Wyszomirski

I tylko jedna myśl zaburza mi to idealne wspomnienie fantastycznego weekendu. Chciałabym byśmy za rok uważniej słuchali, częściej zastanawiali się zanim zaczniemy komentować, szanowali starszych i bardziej doświadczonych, uważniej odczytywali symbole i więcej myśleli o innych.

Ida, Marta – Wam dziękuję najbardziej za całokształt. Jak zawsze jesteście niesamowicie, perfekcyjnie, skrupulatnie, niedoścignienie najlepsze. Cieszę się, że w pewnym stopniu, poprzez firmę, mogłam mieć swój niewielki wkład w tę imprezę.

No votes yet.
Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.

  • Agata uzupełniłaś idealnie, to czego ja nie napisałam. Ja też wyłapałam dużą zmianę w tym roku u Ciebie. W zeszłym w ogóle jakoś mi zniknęłaś w tłumie, a teraz widziałam cięgle Twój uśmiech i zadowolenie. Widać ile u Ciebie się zmieniło przez ten rok. Bieganie dało Ci dużo więcej, niż tylko ekstra figurę. :D Chociaż nie biegam i pewnie nie będę to i tak lubię oglądać parę Lipców jak walczą ze słabościami i dokonują niemożliwego. Maraton wow! Paweł jeszcze raz gratulacje.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Bardzo dziękuję. Właśnie obejrzałem panel z prof. Bralczykiem i jeszcze bardziej mi żal tej nieobecności na BFG, no ale…

      No votes yet.
      Please wait...
    • Agata Lipiec

      To prawda, dało mi więcej niż mogłam przypuszczać. I bardzo się z tego cieszę :) Myślę Kasiu, że można trochę powiedzieć, że to jest nasz czas – kobiet 30+ ;)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Joanna Krzak

    hmmm no rzeczywiście jest tak , że z Pawłem inaczej piszecie. Zupełnie z innym nastrojem czytam twoje i Pawła wpisy! Ale czuję dużą sympatię do waszej całej dwójki!

    No votes yet.
    Please wait...
    • O! A możesz rozwinąć wątek tych różnic? Zdaję sobie sprawę, że one są, ale fascynuje mnie jak ludzie to odbierają i jakie różnice widzicie między naszymi tekstami. Będę wdzięczny za kilka zdań na ten temat :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Joanna Krzak

        Ok. To będzie obrazowo :)
        Gdy pojawia się wpis od Ciebie, to zasiadam i czytam i tak skaczę na krzesełku i co to dziś będzie, co to dziś będzie!! Będą konkrety , takie trochę suche, ale tylko trochę bo tak naprawdę będzie fajnie i już zaraz wskoczę w buty i będę biegać i się spocę i będę trzaskać te kilometry, potem sobie to zapiszę i będzie dobrze. :) A gdy czytam wpis od Agaty ( pozwolę sobie tak na TY ), to sobie siadam spokojnie , bo jest spokojniej zawsze przy niej. Tak wyważone , takie sympatyczne i jak czytam to zaraz ładnie się ubiorę i obejrzę się w lustrze, a potem pójdę biegać i machnę sporo kilometrów. Także według mnie to jest różnica temperamentu i emocji, które przekazujecie. No nie od dziś wiadomo, że trochę się różnią płcie między sobą :D i w tym aspekcie znajduję różnice. Bo merytorycznie wydaje mi się , że nie mam żadnemu z Was nic do zarzucenia. I z punktem pierwszym o tyle się nie zgodzę, że wydaje mi się , że to nie jest tak, że tematy was różnią, po prostu sposób ich przekazania macie inny. No dobra właśnie przeczytałam prawie cały blog od deski do deski. Agata pisze więcej o swoich emocjach :) .

        No votes yet.
        Please wait...
        • Agata Lipiec

          Serio przeczytałaś wszystko? Należy ci się medal za wytrwałość ;) dzięki za podsumowanie, fajnie to zobrazowałaś.

          No votes yet.
          Please wait...
          • Joanna Krzak

            No musiałam ;) . Bo tak suma sumarum od bardzo niedawna czytuję was. Bo do biegania wróciłam całkiem niedawno :), a blogosfera interesowała mnie do tej pory w zupełnie innej dziedzinie . A żeby nie być gołosłowną ……. :)

            No votes yet.
            Please wait...
          • Podziwiam… I wielkie dzięki za te „kilka zdań” ;-)

            No votes yet.
            Please wait...
  • W.

    Trochę offtop, ale podzielę się przemyśleniem odnośnie fragmentu, który w tej relacji bardzo mnie ujął: „Chciałabym byśmy za rok uważniej słuchali, częściej zastanawiali się zanim zaczniemy komentować, szanowali starszych i bardziej doświadczonych, uważniej odczytywali symbole i więcej myśleli o innych.” – wiem, że w zasadzie odnosi się do BFG, ale przełożyłabym to jako ogólne życzenie do całego społeczeństwa, każdego z elementów tego zdania brakuje nam społecznie, uważam, że warto promować te wartości i uciąć ciągnące się hejterskie dyskusje prowadzone głównie w Internecie w komentarzach do tekstów, których najaktywniejsi komentatorzy nawet nie czytają.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Nie pomyślałam o tym w szerszej perspektywie, ale masz rację, to zdanie jest dość uniwersalne :) dzięki

      No votes yet.
      Please wait...
  • Agata, mam nadzieję, że plany na 2016 zrealizujesz z nadwyżką, bo determinacji na pewno Ci nie brakuje, a po wynikach już teraz widać, że masz do triathlonu smykałkę :). Co najlepsze, zauważam, że więcej kobiet chce teraz startować w triathlonie niż mężczyzn. Tzn. więcej takich deklaracji słyszę. Jakby nie patrzyć, to bardzo pozytywne zjawisko. Powiem Ci jeszcze jedno w ramach ostrzeżenia – ten sport strasznie wciąga. Strasznie. Jesteśmy w kontakcie!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Wiem, że wciąga, dlatego w odpowiednim momencie w tym sezonie powiedziałam sobie wystarczy – jednak trzeba najpierw zbudować podstawy. Jeszcze zdążę się nastartować, mam nadzieję.

      No votes yet.
      Please wait...