Co ty wiesz o babskich kompleksach?

Widzę problem, to go rozwiązuję i nie ma problemu. Tak myślą mężczyźni prawda? Ale, ale nie tędy droga do rozwiązania kompleksów, które kryją się w nas, kobietach.

Parę dni temu mój mąż, w dobrej wierze, popełnił tekst Dziewczyny na trasy (biegowe). Kiedy zaczęłam go czytać najpierw nie wiedziałam „what’s the point?”, później zaczęła narastać we mnie złość, aż uświadomiłam sobie, że przecież to napisał facet! To dość oczywiste odkrycie pozwoliło mi dobrnąć do końca, uśmiechnąć się do siebie i postanowić odpowiedzieć tym tekstem. :)

Problem damskich kompleksów poruszyła już Maja:

To coś to kompleksy i wstyd. Z nimi trudno negocjować na płytkim poziomie towarzyskiej rozmowy, bo ich przyczyny pewnie są ukryte głębiej.

A Paweł, jak typowy mężczyzna wyczytał z tekstu jaki jest problem i postanowił go rozwiązać. Proste? Proste – jak budowa męskiego mózgu. Pewnie znacie, ale w ramach przypomnienia pewien (bardzo życiowy) wykład:

Żeby było jasne, nie mam nic do mężczyzn i ich sposobu myślenia. Wręcz przeciwnie uwielbiam ich i szczerze zazdroszczę zero jedynkowego postrzegania świata. My, pod tym względem, mamy gorzej. Wszystko musimy przetrawić na milion sposobów, a w sytuacji niepewności każda błahostka urasta do rangi gigantycznego problemu. Myśląc o nim jeszcze się nakręcamy i kiedy już on urośnie jak balonik – wybuchamy.

Żeby nie generalizować spróbuję opisać na własnym przykładzie kilka „rozwiązanych” przez Pawła w tekście problemów.

Dziewczyny jak Was znam to większość nie ma nawet nadwagi, którą dałoby się zaobserwować, a i tak będzie twierdzić, że jest „gruba”, więc dajcie spokój z tą kokieterią

Przez miniony rok robiłam kilka podejść do różnych aktywności, w tym do biegania, bo źle się czułam sama ze sobą, a widok niknącego w oczach męża jeszcze pogłębiał to uczucie. Jednak za każdym razem, kiedy wśród znajomych wspominałam, że muszę coś ze sobą zrobić słyszałam „No co ty, jesteś wysoka, nie widać, żebyś była gruba”. Nie chcę tu analizować definicji „grubości”, podkreślam że pisze o sobie i swoich odczuciach. Dla mnie fakt, że miałam 20 kg nadwagi był problemem, mimo, że być może, niewidocznym dla otoczenia. Wkurzało mnie, że kolejne ubrania robią się za małe, że „klasyczna rozmiarówka” w sieciówkach już nie pasuje, bo skala się skończyła. To wszystko składało się cegiełka po cegiełce i narastało do rozmiarów problemu. Wewnętrznego problemu z akceptacją siebie i swojego wyglądu.

Każdy kto biega dłużej niż miesiąc doskonale zdaje sobie sprawę, że dobry plan treningowy obejmuje bardzo różne rodzaje treningów. Podbiegi, dłuższe wybiegania ale również interwały czy marszobiegi, że o bieganiu w określonych zakresach nie wspomnę. Czasem to wymaga szybkiego sprintu a czasem truchtania w tempie marszu.

Każdy, kto biega dłużej niż miesiąc… Każdy, kto biega dłużej niż miesiąc… Każdy, kto biega dłużej niż miesiąc… No właśnie… O tych rodzajach treningów dziewczyna wychodząca pobiegać, żeby schudnąć, być może nigdy w życiu się nie dowie. Ty, masz trenera od PZU, w programie #biegajnazdrowie, który wiele rzeczy na początku musiał tłumaczyć. Ja, siedzę w projektach biegowych od kilku lat, więc też staram się ogarniać. Ale większość dziewczyn które po raz pierwszy wychodzą pobiegać, albo wraca do domu z zadyszką i obiecuje sobie, że nigdy więcej (bo przez 10 min próbowała przebiec sprawdzian na 600 metrów z podstawówki – przecież nikt nas nigdy nie uczył jak prawidłowo biegać, tylko zawsze musieliśmy się ścigać), albo kryją się po nocach w mało uczęszczanych alejkach i próbują jakoś przetrwać powłócząc nogami.

Przetrenowałam oba scenariusze. Ten drugi powoli pozwolił mi zacząć biegać, choć wciąż mam wrażenie, że to bardziej wleczenie się żółwim tempem, niż bieganie. I kiedy zdarzyło mi się po raz pierwszy, że kilku biegaczy pozdrowiło mnie mijając poczułam to samo co Maja: Dzięki temu poczułam się przyjęta do grona..

wydaje im się, że są godni pożałowania dla doświadczonych biegaczy

No nie! Nic bardziej mylnego! Jest wręcz odwrotnie. Z kilkom osobami na ten temat rozmawiałem w ostatnim czasie i zgodziliśmy się co do jednego: większy podziw budzi ktoś kto pokonuje swoją pierwszą w życiu piątkę czy dychę, niż zawodnik poprawiający życiówkę po raz kolejny w tym sezonie.

To fantastycznie, że biegacze tak myślą, tylko skąd ja mam to wiedzieć? Jestem tylko zakompleksioną, nie akceptującą siebie, zdesperowaną dziewczyną, która przeczytała w internecie, że jak się biega to się chudnie. Więc zmuszam się do tego biegania, bo może to pomoże, ale gdzie mi do tych smukłych, wysportowanych, modnie ubranych i uśmiechniętych biegaczy. Przecież każdy kto na mnie spojrzy od razu widzi, że jestem godna pożałowania, a nie biegaczka.

Gdzie chcesz być za rok?

A skąd ja mam wiedzieć, gdzie będę za rok, jak ja nie wiem, czy przetrwam tydzień? Chciałabym za miesiąc zobaczyć mniej kilogramów na wadze i w takiej perspektywie na razie jestem w stanie postrzegać swoją aktywność.

Powiedz jej, że jest fantastyczna!

Akceptacja, to klucz do rozwiązania zagadki. Mówienie co i jak mamy zrobić, by pozbyć się kompleksów nie pomoże. Wsparcie, akceptacja i zauważanie małych sukcesów – to droga do pozbycia się ich. Kiedy napisałam pierwszy post na facebooku o tym, że postanowiłam się za siebie wziąć, zrobiłam to głównie po to, by nie zrezygnować. To nie jest łatwe przyznać się do własnych słabości i to publicznie. Ale przez takie publiczne zobowiązanie trudniej się wycofać. Otrzymałam wówczas tak ogromną dawkę wsparcia i akceptacji, że wystarczyło na kolejne tygodnie.

A kiedy zaczęłam zauważać efekty, wiary w to, że się uda przybywało. Metodą małych kroków idę coraz dalej i dalej i nagle odkrywam, że niektóre z kompleksów znikają, a ja odzyskuję dawną pewność siebie i… NOGI! :) To zawsze był mój największy atut – nie każdego natura obdarza nogami „z metra” (bo tyle dokładnie mają długości). Więc kiedy znikają grube uda i znów mogę bez poczucia dyskomfortu założyć krótszą spódnicę, to wiem, że to jest TO!

image

W tym miejscu chciałam Wam wszystkim baaardzo podziękować za Wasze wsparcie. Za każdy like, share, komentarz ;) A tak serio, za każde dobre słowo, uśmiech, komplement, czy informację, że przez czytanie mnie też zaczynacie coś robić. Nawet nie wiecie, jak wiele to dla mnie znaczy! I obiecuję oddać wam tą pozytywną energię po stokroć. Dziękuję, że jesteście. A najbardziej dziękuję Tobie mężu, bo mimo, że myślisz jak facet, to bez Ciebie to wszystko nie miałoby sensu <3.

No votes yet.
Please wait...
Agata Lipiec Opublikowane przez:

Bieganie zmieniło moje życie. Bieganie zmieniło mnie. I to nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim mentalnie. Czuję się silniejsza, bardziej atrakcyjna i pewniejsza siebie. Tę całą drogę i tę, która jeszcze przede mną znajdziesz na tym blogu.

  • No właśnie, nie miałam dłuższej chwili, żeby skomentować Pawła wpis. Za to ty rozłożyłaś go na części pierwsze idealnie! <3

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dzięki Maja, czekam na rozwinięcie Twojego wpisu, bo myślę, że warto głębiej wgryźć się w ten temat, szczególnie z twoją psychologiczną wiedzą :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • „Dziewczyny jak Was znam to większość nie ma nawet nadwagi, którą dałoby się zaobserwować, a i tak będzie twierdzić, że jest „gruba”, więc dajcie spokój z tą kokieterią” Problem jest nawet wtedy jak nosisz S, a przytyjesz do M. Bo wtedy wypada tak naprawdę wymienić pół garderoby, jeśli na przykład lubi się eleganckie, dopasowane ubrania. Przerabiałam to raz i dziękuję bardzo, więcej nie chce. Więc jak mi teraz w S za ciasno, to jestem za gruba na swoją szafę :D A nie mogę przytyć, bo wydałam za dużo pieniędzy na zwężanie ubrań u krawcowej :D

    ps. u Ciebie MEEEEEEEEGA ZMIANA!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dlatego ja na razie jeszcze nie wymieniam szafy, czekam aż jeszcze trochę zejdzie :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • „Każdy kto biega dłużej niż miesiąc doskonale zdaje sobie sprawę, że dobry plan treningowy obejmuje bardzo różne rodzaje treningów. Podbiegi, dłuższe wybiegania ale również interwały czy marszobiegi, że o bieganiu w określonych zakresach nie wspomnę. Czasem to wymaga szybkiego sprintu a czasem truchtania w tempie marszu.”

    I na szczęście na zdawaniu sobie sprawy może się skończyć, bo nie trzeba tego wszystkiego robić jeśli nie chce się przebiec maratonu ani szczęśliwie nie ma się dużo wagi do zrzucenia :D

    No votes yet.
    Please wait...
    • W ogóle nic nie trzeba ;-)

      No votes yet.
      Please wait...
    • Grzegorz Zwierzchoń

      Monika ale różnorodność treningu wcale nie świadczy o chęci przebiegnięcia maratonu, tylko rozwoju. Nie trzeba też według niektórych jeździć autem do mechanika , zmieniać biegów podczas jazdy i wielu rzeczy nie trzeba robić :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • To już jest naprawdę mój ostatni komentarz:

    „A skąd ja mam wiedzieć, gdzie będę za rok, jak ja nie wiem, czy przetrwam tydzień? Chciałabym za miesiąc zobaczyć mniej kilogramów na wadze i w takiej perspektywie na razie jestem w stanie postrzegać swoją aktywność.”

    AMEN.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Zaczynam się bać, że wszystkie kobiety będą miały problem z przeczytaniem tego ze zrozumieniem…
      Nie masz wiedzieć, tylko masz zadać sobie pytanie, gdzie CHCESZ być. Nie GDZIE BĘDZIESZ, tylko gdzie CHCESZ być. Jaki masz CEL? Wyznaczanie celów chyba nie jest z gruntu złe?

      No votes yet.
      Please wait...
      • Anna Kaminska

        Paweł, nie wszystkie. Z tekstu powyżej wynika, że jestem mężczyzną. Ale dźwignę to jakoś ;)

        No votes yet.
        Please wait...
        • Agata Lipiec

          Anna, skąd takie wrażenie? Starałam się opisać swoje doświadczenia i emocje. Mam świadomość, że inni mogą postrzegac to inaczej, ale nie chciałam wywoływać żadnego dyskomfortu

          No votes yet.
          Please wait...
          • Anna Kaminska

            Agata, spokojnie, pisałam pół żartem, pół serio;), bo piszesz jednak niejako w imieniu kobiet, a mnie jest dużo bliższe podejście Pawła, czyli zgodnie z tym co piszesz – męskie. Żaden tekst na żadnym blogu nie jest w stanie wywołać u mnie dyskomfortu, więc to w ogóle nie o to chodzi – odpowiedziałam na komentarz Pawła, bo rzeczywiście z dyskusji tu wyniknęło, że wszystkie myślimy podobnie i poczułam chęć powiedzenia, że jednak nie:) pozdrowienia,

            No votes yet.
            Please wait...
      • Agata Lipiec

        Wyznaczanie celów jest bardzo dobre, ale perspektywa roku jest przynajmniej dla mnie niewyobrażalna, wolę cele krótkookresowe :*

        No votes yet.
        Please wait...
  • Marta Kompińska

    sama prawda. Najtrudniej jest zmierzyć się z kompleksami, słabościami, tymi „potworami z szafy”. Jak już je uciszymy, postawimy pierwsze kroki czy to biegając, czy podejmując nowe wyzwanie i przekonamy się, że to nie boli zyskujemy duuużo więcej. Siłę, radość i wiarę w siebie. I tej siły jeszcze więcej Ci życzę. Już teraz wykonałaś kawał dobrej roboty. Motywujesz :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dziękuję <3

      No votes yet.
      Please wait...
  • Rewelacyjny tekst! Jako kobieta, która ma bardzo męski mózg zgadzam się w 100% ;)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Aniu, a co rozumieszprzez to, ze masz męski mózg? Nie analizujesz problemów na milion możliwości? :)

      No votes yet.
      Please wait...
      • Swoje analizuję oczywiście na milion możliwości, ale przy cudzych zachowuję się jak typowy facet – szukam prostego rozwiązania i tyle :)

        No votes yet.
        Please wait...
        • Agata Lipiec

          To chyba silniejsze od nas, dlatego lepiej zdawać sobie sprawę że akceptacja i wsparcie podziałają lepiej niż „dobre rady” ;)

          No votes yet.
          Please wait...
          • PRZECIEŻ TO NIC NIE WNOSI!
            #TypowyFacet

            No votes yet.
            Please wait...
          • Agata Lipiec

            A Ciebie co bardziej motywuje – powiedzenie, że trzeba cos zrobic, czy dokładna instrukcja jak masz to zrobic?

            No votes yet.
            Please wait...
          • Ani jedno, ani drugie bo wydaje mi się, że niebezpiecznie zbliżamy się do kwestii wyniesienia choinki ;)

            No votes yet.
            Please wait...
  • Agnieszka Kaluga

    Ale Ty fajna jesteś!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Dziękuję Agnieszko, staram się ;)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Artur Kaliś

    Uwielbiam Twoje wpisy! I napisze tylko jedno zdanie jako podsumowanie wszystkiego: Agato, jeśli zaczynasz czuć moc, to znaczy, że pokonujesz samą siebie – a to jest warte każdego wysiłku i każdej kropli potu. TAK TRZYMAJ! BIEGOWA PIONA!

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Artur, mam wrażenie, że wygrałam ze sobą juz wielokrotnie przez ostatni kwartał, ale to miedzy innymi dzięki wsparciu od Ciebie i kilku innych biegaczy. Jest moc! Piona dla Ciebie :D

      No votes yet.
      Please wait...
  • Agata, jesteś moją motywacją. Chociaż ja mam wrażenie, że jestem bez kompleksów. Lubię siebie. Jednak czuję, że pora na zmiany, bo moje życie nabrało tępa, a ciało daje znać, że jest za szybko.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Agata Lipiec

      Kasiu, wiesz że mocno Ci kibicuję. Fajnie, że dobrze Ci ze sobą, łatwiej będzie myślec o tych zmianach jako dodatkowej rzeczy, którą dla siebie robisz :)

      No votes yet.
      Please wait...
    • Anna Kaminska

      Kasia, fajnie czytać, że ktoś ma podobnie do mnie 1,5 roku temu:) Uznałam, że moje ciało totalnie nie nadąża za sprawną głową i postanowiłam to zmienić:) powodzenia!

      No votes yet.
      Please wait...
  • Monika Krzywicka

    Nie wiem czy to jest dobre miejsce ale nigdzie nie moge znalezc informacji. Ważę ok 85 kg przy wzroscie 164 cm. Od miesiąca zaczełam marszobiegi, na poczatku 1minuta marszu 2 minuty biegu i co tydzień dodawałam jedną minutę biegu (wolnym tempem). Kiedy doszłam do 5minut biegu zaczelam odczuwac dyskomfort w kolanie. To nie jest ból ale już drugi dzień czuję jakby mrowienie. Zaczęłam biegac aby schudnąć ale już się troche w to wkręciłam i nie chce rezygnowac (tym bardziej że schudłam już 4kg) ale boję się o stawy. Czy takie marszobiegi są bezpieczne dla zdrowia?

    No votes yet.
    Please wait...
    • Na to pytanie najlepiej odpowie Ci fizjoterapeuta. Zdalnie raczej nie da się pomóc z takimi problemami. My korzystamy z http://www.eqlm.pl/ i serdecznie polecam – albo kogoś od nich, albo innego ogarniętego FIZJO.

      No votes yet.
      Please wait...