#BiegajNaZdrowie: W przyszłym roku pobiegnę maraton! Serio!

Przez ponad 10 lat intensywnie trenowałem sztuki walki. Niestety w pewnym momencie życia musiałem przerwać tą wspaniałą przygodę, a później… Później motywacja do powrotu słabła z każdym tygodniem bez większego wysiłku. Każdy tydzień spadającej kondycji bardziej demotywował niż motywował. Ten brak kondycji doskwierał mi najbardziej.

Kiedy już sobie wymyśliłem, że dla odbudowania kondycji dobrze było by pobiegać to bardzo szybko sobie przypomniałem, mądrość lat młodzieńczych. Bez trenera i sensownego planu pewnie prędzej zrobiłbym sobie krzywdę niż zbudował kondycję. Moje podejrzenia potwierdził z resztą lekarz w trakcie badań wydolnościowych. Na trenera personalnego jeszcze mnie nie stać, więc pomyślałem, że czas wykorzystać to bycie blogerem do czegoś więcej niż #darylosu ;).

I wtedy trafiła się okazja do udziału w #biegajnazdrowie. Okazało się, że nie muszę szukać firmy, która wejdzie w akcję pod tytułem „przygotujmy kompletnie niebiegającego blogera do jakiegoś sensownego biegu”. Dlatego, że na taki właśnie pomysł wpadło PZU (w osobie mojej skromnej żony).

Jaki jest cel?

Będziemy biegać w 3 drużynach: Pracownicy PZU, dziennikarze z naTemat.pl oraz blogerzy. Celem jest przygotowanie się do pokonania królewskiego dystansu – maratonu – w 2015 roku.

Aby tego dokonać każdy z nas przeszedł całą serię badań. Dzięki temu dowiedziałem się, że… jestem zdrowy i czas najwyższy ruszyć dupsko z kanapy! W tej sytuacji trudno – będę robił startupy w biegu ;).

biegajnazdrowie_all

Plan jest prosty! mam ponad rok aby przygotować się do do pokonania ponad 42 kilometrów. Zaczynamy już w tym tygodniu od treningów grupowych. Z czasem będziemy przechodzić w tryb co raz bardziej indywidualnych planów. Plan na ten rok to pierwszy start w profesjonalnym biegu na szalonym dystansie… 5 km przed startem PZU Maratonu Warszawskiego.

Później czekają nas setki (tysiące?) godzin treningów, wylanego potu i łez. Tak, mam wręcz nadzieję, że trenerzy nas docisną tak, że będziemy płakać kończąc trening a nogi same będą się uginać. Pamiętam jeszcze to cudowne uczucie po zakończeniu treningu i – jak mawiał klasyk: Ja chcę jeszcze raz!

Całe to poświęcenie po to aby wiosną przyszłego roku przebiec półmaraton a później przygotować się do ostatecznego testu w postaci PZU Maratonu Warszawskiego we wrześniu 2015.

Sporadycznie (a może nie?) będę również tutaj relacjonował swoje postępy oraz przemyślenia na temat biegania. Jedak jeśli będziecie chcieli śledzić na bieżąco co się dzieje we wszystkich trzech drużynach, to zachęcam do śledzenia naszych blogów w naTemat.pl

Jeszcze jedna ważna informacja! Razem ze mną, w drużynie blogerów biegną:

Trzymajcie za nas kciuki! To będzie nam bardzo potrzebne.

fot. by Teodor Klepczyński

Tekst przeniesiony ze starego bloga.

No votes yet.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Pingback: Mój pierwszy maraton - ten na 32 kilometry()

  • Joanna Krzak

    Tak w związku z komentarzem pod najnowszym postem, czytam sobie wasze inne :) No i udało się!!! Maraton jest na twoim koncie!!! GRATULACJE ! I przez to , że nie czytam wiele blogów związanych z bieganiem, to powiem, że wasz zdecydowanie popycha mnie ku temu, żeby pobiec te 42km za rok! Jeśli możecie, trzymajcie kciuki :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Kciuki na pewno będziemy trzymać. Niewykluczone, że pobiegniemy razem – Agata planuje (to znaczy nie wyklucza) maratonu w przyszłym roku, a ja myślę, że ze dwa starty na tym dystansie sobie zaplanuję :)

      No votes yet.
      Please wait...