Biegać z muzyką czy bez? Zobacz jak muzyka wpływa na trening!

Bieganie z muzyką ma zarówno swoich zagorzałych fanów jak i przeciwników. Jedni nie wyobrażają sobie biegania ze słuchawkami na uszach a inni utrzymują, że bez muzyki nie da się biegać. Każda grupa ma swoje argumenty na poparcie swojej tezy. Zebrałem główne wady i zalety biegania z muzyką. Sam zaczynałem biegać z muzyką w uszach. Teraz coraz częściej biegam bez. Co się zmieniło? Niewiele.

Kiedy zaczynałem biegać, na każdy trening zabierałem telefon i słuchawki. Po pierwsze Endomondo podawało mi komunikaty dotyczące treningu a w międzyczasie słuchałem swojej ulubionej muzyki.

Dlaczego słuchałem muzyki?

bieganie z muzyką
fot. worldrunning.com

Bo muzyka zabijała nudę. Tak, dokładnie! Przez długi czas wyjście na trening, zwłaszcza na długie, weekendowe marsze (do 2h), oznaczało dla mnie ogromną nudę. Muzyka pozwalała zająć czymś głowę. Długi trening, który polegał na monotonnym marszu przez dwie godziny bez muzyki na uszach był dla mnie czymś niewyobrażalnym. Dzięki długim playlistom nogi miały swoje zajęcie, a głowa swoje. Nie myślałem o tym jak daleko jeszcze i… w ogóle nie musiałem o niczym myśleć. Muzyka pozwalała praktycznie wyłączyć głowę.

Drugim argumentem za muzyką był fakt, że większość treningów jednak wykonywałem (i nadal wykonuję) samodzielnie. W efekcie nie mam z kim pogadać. Zwłaszcza na początku trudno było mi sobie poradzić z tą „samotnością”. Zwłaszcza, że jestem typem raczej towarzyskim a tu nagle godzina czy dwie sam na sam ze sobą. Co tu robić? Muzyka choć trochę ratowała sytuację.

Wiecie, jak się spędza tyle czasu z samym sobą to człowiek zaczyna myśleć. O różnych rzeczach. Czasem o głupotach. Czasem myśli biegną w zupełnie niekontrolowanych kierunkach. Tym bardziej zajęcie mózgu muzyką było wskazane bo pozwalało się odciąć od całego świata zewnętrznego. Zostawałem sam z moją playlistą i lasem w około. Ktoś kiedyś poradził, żeby wsłuchiwać się w dźwięki natury skoro już biegam po lesie. Spróbowałem. Po 30 sekundach brakowało mi bodźców dla mózgu. Wróciłem do muzyki.

Dobrze dobrana muzyka pozwala też na utrzymanie odpowiedniego tempa treningu. Mniej lub bardziej świadomie muzyka wpływa na to jak biegniesz. Szybszy beat — szybszy bieg. Z tym nie wygrasz. Nie ma co walczyć. Trzeba dobrze dobierać muzykę pod każdy trening. Ja dość szybko się zorientowałem, że nie mogę na każdym biegu słuchać swoich ulubionych kawałków bo raz są za szybkie, raz za wolne.

Skoro muzyka to tyle dobra, to dlaczego jednak przestałem biegać z muzyką?

Szczerze powiedziawszy to… nie wiem. Serio — nie wiem! Kilku znajomych, bardziej zaawansowanych biegaczy, przekonywało mnie, że lepiej bez muzyki bo wtedy „słuchasz organizmu”. – Że co? Jakie znowu „słuchasz organizmu” — pomyślałem.

bez muzyki
fot. garmin.com

Pretekstem do przetestowania biegu bez muzyki było pojawienie się w moim biegowym życiu Garmina. Nie wiem skąd pomysł, że muzyka może przeszkadzać w monitorowaniu informacji z pulsometru (w ogóle nie przeszkadza), ale jakoś tak to sobie tłumaczyłem. W efekcie skusiłem się na jeden, testowy trening bez słuchawek. Okazało się, że bez muzyki jest bardzo fajnie. Tłumaczę to sobie zastąpieniem bodźca „muzyka” bodźcem „informacje z Garmina”. Innego wytłumaczenia nie widzę.

Skoro muza nie koliduje z pulsometrem to czemu jednak nie biegam z muzyką? Powodów jest sporo. W sumie wadami słuchania muzyki w trakcie treningu są wyżej wypisane zalety… Dziwne? Wcale nie. Już tłumaczę dlaczego.

Nuda na treningu? No błagam! Co prawda w tej chwili najdłuższe treningi lekko przekraczają 2 godziny, więc jestem ciekaw co będzie jak zacznę biegać powyżej 4h, natomiast kompletnie nie odczuwam nudy. Dlaczego? Dlatego, że w trakcie biegu mam milion myśli. W trakcie treningu rozmawiam ze sobą, wiec nie cierpię na brak towarzystwa czy nudę.

Na bieżąco analizuję czy robię to co zaplanowane w treningu:

  • czy w danym interwale mam dobre tempo?
  • ile przebiegnę do końca treningu?
  • jak daleko jeszcze do końca tego interwału?
  • czy trener już do reszty oszalał?
  • jakim cudem mam tego tyle wybiegać?
  • przecież to nie jest moje tempo!
  • jak to przeżyję to będzie cud!
  • Faaaak! jak to jeszcze dwa takie odcinki?!

I tak dalej ;).Chyba z grubdsza o tym samym co Krzysiek z OnTheMove (por. Biegaczu, o czym myślisz?).

Z utrzymaniem tempa na treningu świetnie radzi sobie Garmin, który krzyczy za każdym razem kiedy biegnę za wolno lub za szybko. Muzyka jest mi do tego kompletnie nie potrzebna. Zwłaszcza, że Garminek jest zdecydowanie precyzyjniejszy niż Spotify ;).

Acha, odcinanie się od świata jest moim zdaniem wadą a nie zaletą. Rozumiem ludzi, którym to pomaga — przyjmuję argumentację. Jednak biegając zarówno po leśnych ścieżkach jak i po osiedlowych drogach zauważam więcej zagrożeń płynących z biegania „bez słuchu” niż zalet. Odcięcie od otoczenia powoduje, że nie słyszysz nadjeżdżającego roweru a nawet samochodu. Możesz nie usłyszeć szybszego biegacza, który będzie chciał Cię wyprzedzić, lub dziecka które niespodziewanie wyskoczy Ci pod nogi. Ogólnie słuch jest przydatnym zmysłem. W szczególności w trakcie biegu.

Biegać z muzyką czy nie?

Jeśli szukasz jednoznacznej odpowiedzi to trudno będzie ją znaleźć. Na to pytanie to niestety każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Moja opinia jest taka, że bieganie z muzyką może być korzystne na początku przygody z bieganiem. O słynnym „słuchaniu organizmu” i tak nie ma mowy bo człowiek nawet nie wie na co zwracać uwagę i nie ma pojęcia dlaczego tu kłuje a tam boli. Później warto się przyzwyczajać do biegania bez muzyki. Po pierwsze po to żeby nie „uzależnić się” od muzyki w trakcie biegu. Po wtóre dlatego, że bieganie z muzyką w biegach masowych jest niewskazane (a czasem nawet zakazane w regulaminie biegu). Choćby dlatego, żebyś słyszał(a) czy szybsi uczestnicy nie proszą o zwolnienie toru. Acha, to że nie usłyszysz takiego ostrzeżenia może nie być ich, a Twoim problemem. Oni będą lecieć jak przecinak swoim tempem. Jeśli będzie trzeba zepchną Cię z trasy (w skrajnym przypadku), wiec lepiej słyszeć co się dzieje.

Inną opcją, którą ostatnio przetestowałem na długich wybieganiach, które mi się sprawdza przy długim, równomiernym biegu są audiobooki. Oczywiście mają podobne zalety i wady jak muzyka, ale książek słucham zdecydowanie ciszej i jest to inny rodzaj koncentracji niż przy muzyce. Spróbujcie, bo wydaje mi się to ciekawą opcją. No i z muzyką staram się biegać raczej za dnia i w okolicy, którą dobrze znam, tak aby zminimalizować ilość potencjalnych „niespodzianek”.

Z jaką muzyką biegać?

Poniżej podaję Wam kilka przykładowych, gotowych playlist od Spotify do biegania w różnych tempach. Od wolnego po bardzo szybkie. Jeśli już chcecie biegać z muzyką, to niech ona będzie dopasowana do tempa Waszego biegu.

Uderzenia na minutę – częstotliwość, miara tempa utworu muzycznego lub akcji serca, wyznaczająca liczbę regularnych uderzeń metronomu lub ćwierćnut przypadających na jedną minutę. [Za WIKI]

Running Low Tempo < 140 BPM

Running Mid Tempo > 140 BPM

Running High Tempo 170-180 BPM

Running to Rock 170-190 BPM

No votes yet.
Please wait...
Paweł Lipiec Opublikowane przez:

Kiedyś dość intensywnie trenowałem Kung-fu, jednak po dość długiej przerwie trudno było wrócić do treningów. Początkowo bieganie miało być drogą powrotną do sztuk walki, ale już po kilku miesiącach spodobało mi się tak bardzo, że nie zamierzam z biegania rezygnować.

  • Chris Kwacz

    Temat rzeka, chyba trzeba będzie napisać kiedyś jakiś almanach o muzyce w trakcie biegania. Myślę, że byłaby nomen omen „hitem” :) Nie sądzisz? :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Nie chciałem się zagłębiać, ale faktycznie można by długi i namiętnie ;)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Ja nie wyobrażam sobie biegania bez muzyki. Zdarzyło mi się tylko raz – w Katowicach, jak Cię pytałem czy masz jakieś pożyczyć. ;) I nie było to przyjemne bieganie.

    Muzyka pomaga mi utrzymać tempo, przyspieszyć i czerpać więcej przyjemności w trakcie treningu. Nie mam zamiaru rezygnować.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Widzisz Maciej, jesteś potwierdzeniem mojej tezy, że na początku ze słuchawkami jest DUŻO łatwiej :)
      Przy okazji podziwiam konsekwencję i trzymam kciuki za determinację!

      No votes yet.
      Please wait...
      • Jest DUŻO łatwiej.

        Ba, niedawno robiłem pierwszy test Coopera. Wynik mocno średni. Okazało się, że lepszy zrobiłem, kiedy pierwszy raz na spontanie poszedłem biegać i nawet pamiętam jaki utwór gnał mnie wówczas do przodu…

        https://open.spotify.com/track/7zlueeMmamTjOYMDgIO3hz

        No votes yet.
        Please wait...
        • Następny zrób na tym: https://open.spotify.com/track/39J10NL0mFTAdJbapoo2rC ;)

          No votes yet.
          Please wait...
  • paweljonca

    To prawda, na początku bieganie z muzyką sprawia przyjemność, jednak wraz z wchodzeniem na wyższe stopnie wytrenowania może przeszkadzać. Mnie wytrąca z rytmu w wyższym tempie, i może to zabrzmi śmiesznie, ale przeszkadza w oddychaniu :) Lubię słuchać kroków, to jest mój metronom. Nie rozumiem biegania po lesie ze słuchawkami, odgłosy natury są ciekawsze.
    Jeśli słuchawki to i odtwarzacz/telefon. Trzeba to gdzieś schować i robi się cała impreza. Trzeba mieć kieszeń, opaskę na ramię albo inny sposób. Wystarczy deszcz i do widzenia. Ja zakładam zegarek i wychodzę.

    W pewnych sytuacjach słuchawki mogą być problemem: bieg w towarzystwie, zawody, ruch uliczny.

    Poza tym uważam, że jest to po prostu moda na słuchanie muzyki wszędzie, podsycana przez lobby sprzętowo-muzyczne (spisek! :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Ja telefon i tak na trening zabieram akurat – na wszelki wypadek. A biegając w towarzystwie to już oczywiste, że raczej bez słuchawek :)

      No votes yet.
      Please wait...
  • Kinga

    Ciężko powiedzieć, biegałam już ze słuchawkami i bez, teraz znów mam okres na słuchawki… Słowa piosenek są dla mnie pretekstem do stworzenia całego obrazu z własnych myśli. Słuchawki zrzucam jedynie w najgorszych odcinkach trasy, wtedy drażni mnie już cały świat i najchętniej biegłabym w próżni :)

    No votes yet.
    Please wait...
  • Wojciech Kołacz

    Ja to nie wiem.. jak zaczynałem to miałem muzykę bo robiłem playlisty ciachnięte idealnie pod moje potrzeby interwałów marszo-biegu. Potem też dla motywacji i przyjemności. Natomiast przez kolejne 2-3 lata nie słuchałem, bo znajomi, bo słuchałem ciała i ciszy albo inaczej zgiełku miasta. Jednak ostatnimi czasy czasem potrzebuje czegoś w uszach :) Ach pokręcone to dzieje biegowo-muzyczne :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Ja dla testu ostatnio odpalam czasem muzykę kiedy biegam po zamkniętym, bezpiecznym terenie. Ja mam z muzyką taki problem, że trudno mi znaleźć dobre słuchawki. Biegać wolę z dokanałowymi, ale uszy jednak też się pocą i… komfort raczj średni.

      No votes yet.
      Please wait...
      • Wojciech Kołacz

        A to mnie się nic takiego nie dzieje. Fakt, że dobre słuchawki to podstawa. Mi do jakiegoś czasu nie siedziały w ogóle dokanałowe. Ale to kwestia uszu :) Co do bezpieczeństwa to nie można biegać „w ciemno” z muzą bo trzeba być czujnym na to co się dzieje w otoczeniu.

        No votes yet.
        Please wait...
  • Agata Lipiec

    #lubiezmuzyką :)

    No votes yet.
    Please wait...
  • Ja z muzyką nie biegam za często, prawie wcale. Natomiast uwielbiam słuchać podcastów w czasie treningów, zwłaszcza na długich wybieganiach.

    No votes yet.
    Please wait...
    • Mnie znowu podcasty przeważnie nudzą, w przeciwieństwie do audiobooków. Ale faktycznie, pomysł z podcastami też jest wart uwagi.

      No votes yet.
      Please wait...
  • Nie umiem biegać bez. Raz próbowałem, to jak usłyszałem swoje odgłosy, to się przeraziłem, że coś się ze mną niedobrego dzieje :)

    No votes yet.
    Please wait...
    • Z dwojga złego lepiej wiedzieć czy coś się dzieje czy nie ;)

      No votes yet.
      Please wait...