Miesiąc: Październik 2015

Wiele osób pytało mnie jeszcze przed Maratonem Warszawskim, co później? Jakie plany po tym kluczowym starcie i zakończeniu programu „Biegaj na zdrowie z PZU„? Nie chciałem na te pytania odpowiadać zawczasu, choć tu i ówdzie wspominałem, że na jednym maratonie życie się nie kończy i jest wiele możliwości. Nie chciałem jednoznacznie deklarować planów na przyszłość przed zderzeniem moich pomysłów z opinią trenera. Tymczasem od maratonu minął już miesiąc. Przez ten miesiąc niewiele biegałem i niewiele trenowałem, a odpowiedź na wspomniane pytanie kilka razy zdążyła się zmienić. A więc co po maratonie, pytacie?

Agata od jakiegoś już czasu dość regularnie trenuje pływanie (zachciało się triathlonu…). Ja ostatnio też musiałem część biegowych treningów zamienić na taplanie się w wodzie. W efekcie oboje skazani jesteśmy na dość regularny kontakt z Warszawskimi pływalniami, a w szczególności OSiRami.

Nie jestem rannym ptaszkiem. Nie lubię się zrywać wcześnie rano, a tym bardziej nie jestem w stanie zmusić się do biegania o 5 czy 6 „w nocy”. Zdecydowanie wolę wieczorem, kiedy mam już „rozpęd” po całym dniu. Niestety lato i długie dni odeszły w niepamięć, a zastąpiła je jesień i co raz wcześniejsza szarówka. Często wieczór po pracy oznacza już „po zmroku”. A nocą, jak to nocą – widać niewiele, zwłaszcza kiedy biegniesz po nieoświetlonym parku. A na ścieżkach bez oświetlenia największym problemem nie są rowerzyści, ani piesi – tych widać z daleka. Pierwsi przeważnie mają oświetlenie, a drudzy poruszają się wystarczająco wolno. Problemem są biegacze!