Miesiąc: Lipiec 2015

Dzisiaj miał być dzień regeneracji. To znaczy, że nie ma zaplanowanego żadnego treningu i można (a nawet trzeba) odpoczywać. W związku z tym postanowiliśmy z Agatą wybrać się na Śnieżkę. Dzięki temu ten dzień był dniem wielu zmian w myśleniu. Czuję, że mam mózg wywleczony na lewą stronę.

Od 5 stycznia minęło pół roku. To pół roku zmieniło moje życie nie tylko pod względem sportowym i fizycznym, ale też, a może przede wszystkim, pod względem psychicznym i emocjonalnym. Coś się zmieniło w mojej głowie i w moim myśleniu.

Przez ponad miesiąc nie pisałem na blogu nic. Znajomi blogerzy (przyjaciele, psia kość!) zaczęli się już śmiać, że bloga przejęła Agata. W sumie trudno im się dziwić. Przyczyna tego milczenia jest przyziemna – kontuzja, która wyłączyła mnie z treningów na dobre 3 tygodnie. Mało przyjemna historia, ale chciałbym się z Wami podzielić kilkoma przemyśleniami, które pojawiły się w trakcie „leczenia” i już po.

450 m pływania, 22 km na rowerze i 5 km biegu to dystans 1/8 IM w Bydgoszcz Triathlon. Dla tych, co trenują i startują w triathlonie to nie jest długi dystans. Dla tych, którzy znają ten sport tylko z opowieści, 1/8 IRONMANa brzmi groźnie i niewyobrażalnie. Dla mnie to po raz kolejny była walka z własną głową, bo jak się okazuje ciało dałoby radę i więcej.